"Coś za mną chodzi" - fot. screen z Youtube
"Coś za mną chodzi" - fot. screen z Youtube

Poszedłbym, odc. 62

Jak przystało na piątek trzynastego, najmocniejszą pozycją nadchodzącego weekendu jest horror. Przez wielu uważany za film, który – jak kiedyś „Krzyk” – zmieni oblicze gatunku.

Coś za mną chodzi –  Poszedłbym 

Cóż, ww. wielu przesadza, bo jednak „wszystko już było”, ale nie zmienia to faktu, że „It Follows” obejrzeć zdecydowanie warto. Wiem co mówię, bo zaliczyłem go podczas zeszłorocznego Black Bear Festival, a swoje wrażenia zostawiłem w RECENZJI, do której zapraszam Was po więcej.

Gloria –  Poszedłbym 

Kolejny z filmów, który gościł już na polskich, festiwalowych ekranach – tym razem na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Jednak w przeciwieństwie do „Coś za mną chodzi”, tym razem nie ma co chwalić dystrybutora, bo spóźnił się z tą premierą o wiele za dużo. No ale może jest metoda w tym szaleństwie.

Nie ma właściwie w „Glorii” niczego niezwykłego. Na pierwszy rzut oka wygląda na nudę. Ma się wrażenie, że reżyser postawił kamerę wśród ludzi i zobaczył co mu się nagra. I może właśnie w zwyczajności tkwi siła tego chilijskiego filmu o tym, że niezależnie od wieku, każdy powinien mieć prawo do szczęścia. I w porywającej kreacji Pauliny Garcii w tytułowej roli.

Kopciuszek –  Nie poszedłbym 

Wydaje mi się, że mamy do czynienia z typowym „what you see is what you get”. Widzisz film o Kopciuszku, dostrzegasz znajomego reżysera, bardzo dobrą obsadę i myślisz: „wow, chcę to zobaczyć!”. I pewnie rzeczywiście, dla ciebie będzie fajne.

Z kolei gdy powyższe atuty nie są dla ciebie wcale atutami, to sobie odpuść, bo pozytywnego zaskoczenia nie przewiduję. Osobiście należę do tego drugiego przypadku i myślę, że Kenneth Brannagh (reżyser) nie ma żadnego pomysłu na siebie. A to jakieś sensacje, a to bajki na poważnie. Wolałem, gdy był zwyczajnym specjalistą od Szekspira.

Gang Rosenthala –  Nie poszedłbym 

Fabuła zapowiada się ciekawie:

Film opowiada o żydowskich „prawych gangsterach”, którzy w 1959 roku zorganizowali w Bukareszcie największy rabunek w historii Narodowego Banku Rumuńskiego. (Opis dystr.)

Z kolei cała reszta jest na tyle skomplikowana, że ryzykiem byłoby wtapiać w to kasę na bilet. Rumuńskie kino w koprodukcji rumuńsko-polsko-włosko-amerykańskiej z intrygującą obsadą (Mark Strong, Vera Farmiga) zapowiada pasztet. I myślę, że kluczem do interpretacji zamierzeń jego twórców są ci „żydowscy prawi gangsterzy”.

To właśnie seks –  Poszedłbym 

Zostawiam pomarańczową nutkę niepewności, bo tak naprawdę nie poszedłbym, ale opinia z Q-Fejsa w myśl której „To właśnie seks” jest najlepszym filmem, jaki opiniotwórca widział od jakiegoś czasu, dała mi do myślenia. Że może warto sprawdzić, jak jest naprawdę.

Choć na pierwszy rzut oka wygląda to jedynie na serię erotycznych skeczów, może i dobrych, ale po kinie spodziewałbym się więcej. Coś jak w Kiedy Harry poznał Sally, gdzie pary małżeńskie też wspominają swoje początki, ale między tym jest jeszcze normalny film.

Chappie –  Nie poszedłbym 

Ciekaw jestem, czy moje przypuszczenia się sprawdzą czy nie, dlatego pewnie skusiłbym się na seans, ale zostawiam najnowszy film Blomkampa z nieposzedłbymem, bo tak właśnie przypuszczam, że nie warto się na niego wybrać. Szczególnie gdy widziało się już w życiu parę filmów, w tym te południowoafrykańskiego reżysera.

Blomkamp po raz kolejny opowiada swoją historię z przyszłości pełną maszyn, egzoszkieletów i wizji świata, który nadejdzie. Przy Dystrykcie 9 zrobiło to bardzo dobrą robotę, ale po kolejnych filmach należałoby spodziewać się czegoś więcej. A wygląda na odgrzewany, metalowy kotlet.

Odgrzewany nie tylko z poprzednich dań Blomkampa, ale przede wszystkim z „Krótkiego spięcia”, którego kalką zdaje się „Chappie” być.

Źródło nadziei –  Nie poszedłbym 

Może być tak, że to sympatyczny, przygodowo-romantyczny film z małym wzrusiem, w sam raz na niedzielne popołudnie po rosole. Russell Crowe, którego znamy i lubimy, klasyczna historia łącząca miłość z wojną i ładne widoczki.

Gdyby mnie ktoś jednak spytał, to uważam, że Crowe’owi (nie tylko rola główna, ale i reżyseria) wyszła z tego patetyczna kupa.

Biała jak mleko, czerwona jak krew –  Poszedłbym 

16-letni Leo zakochuje się w chorej na białaczkę dziewczynie. (Wielce obszerny opis dystr.)

Po Gwiazd naszych winie nie potrafiłbym odmówić sobie szansy na podobne przeżycia. Aczkolwiek ostrzegam, że ta zieleń dla włoskiego filmu to tylko i wyłącznie moje pobożne życzenie.

Piąte: nie odchodź –  Nie poszedłbym 

Polskie filmy, które po cichu sobie wchodzą na ekrany i nikt o nich nie trąbi w TVP zawsze są miną, na którą strach nadepnąć. I, sądząc po reakcjach niektórych widzów, tytuł tej propozycji jest wielce przewrotny, biorąc pod uwagę fakt, że chcieli wyjść z kina w trakcie seansu.

Gorączka lodu –  Nie poszedłbym 

Nie wiem, co pośród premier weekendu robi siedmiominutowy film animowany prosto z uniwersum „Frozen”, ale na szczęście nie muszę wiedzieć, bo „nie lubię animków”.

8 odpowiedzi

  1. frank drebin

    Q, ale oglądałeś to „Źródło nadziei” czy nie, bo pół opisu wskazuje że nie oglądałeś a drugie pół że oglądałeś.

  2. Quentin

    Nie, nie oglądałem. Jak nie ma nigdzie jasno napisane, że już oglądałem, to nie oglądałem.

    Choć w „Glorii” nie ma jasno, a oglądałem, AAA. Postaram się na przyszłość być bardziej precyzyjny.

    PS. Choć gdybym widział „Źródło…” to tej pierwszej części by nie było.

  3. Witam
    Wszystko ładnie pięknie tylko BŁAGAM pisz oryginalne tytuły i/lub kraj a najlepiej jeszcze rok produkcji bo teraz to się ciężko połapać w polskich tytułach a za kilka lat to już będzie dramat.
    Piątek ( Friday , USA 2015 ) czy coś takiego.

  4. Quentin

    Da się zrobić :)

  5. Z Chappie’m nie jest źle. Moze nie jest za ambitnie, ale nie ma tez tragedii jaką sugerują pismaki z Ameryki. Takie 7/10. Zdecydowanie najbardziej komediowy i optymistyczny z wszystkich Bloomkampa. Ale „Krótkiego spięcia” nie widziałem, więc może stąd mój pozytywny oddźwięk :)

  6. Quentin

    No właśnie widzę, że w Polsce się wszystkim podoba. Może to taki sam przypadek jak „Real Steel”, który mi z kolei podszedł bardzo bardzo. W sumie i tu i tu Hugh Jackman.

    Oj, polecam „Krótkie spięcie”. Oba.

    I prośba o spoiler w RTO13 najlepiej :). Piszesz, że komediowy i optymistyczny – znaczy dobrze się kończy? :) Pytam, bo mi nie przeszkadza taka wiedza, a chciałbym z Aśkiem iść, a do tego to nie może być jakiejś wielkiej tragedii! :)

  7. Nie wiem czym jest RTO13.
    Natomiast spoilerowac nie będę, bo bym potem zasnąć nie mógł :).
    Potwierdzę tylko, ze Chappie zdecydowanie posiada happy end.

  8. Quentin

    Wystarczy, dzięki :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl