Poszedłbym, odc. 49

Na zakupy prezentów bym poszedł.

O, to „Pani z przedszkola” dopiero od 25 grudnia?? Łeee. To awansem: NIE POSZEDŁBYM. A to dlatego, że Agata Kulesza zachowała się na wczorajszej premierze słabo i była niemiła dla Aśka. Nie podejrzewałbym jednak o sodówkę, a raczej kiepskie obycie z marketingiem. Wystarczyło powiedzieć: „przepraszam, teraz nie mam czasu” zamiast być niemiłym. A tak to zniechęciła do siebie dziennikarkę, no i przy okazji mnie. Szczególnie tym mną powinna się teraz strasznie przejmować ;).

Poza tym i tak bym nie poszedł, bo skoro zwiastun jedno, a film okazuje się być filmem o lesbijkach, to mam prawo się czuć oszukiwanym także w próbie przekonania mnie, że to komedia.
 

Saint Laurent – Nie poszedłbym

Dopiero co latał po kinach „Yves Saint Laurent”, a teraz znowu? Czy to naprawdę tak dobry temat, żeby aż dwa filmy w przeciągu jednego roku o tym kręcić? Nie wydaje mi się i dlatego nie będę sprawdzał.

Dam sobie odpocząć od francuskiego kina po wczorajszym „Alleluia”, o którym za jakiś czas.
 

***

9 mil – Poszedłbym

Głównie z powodu tematu, jaki podejmuje, a który mnie interesuje. A nie, chwila… „Film opowiada o przemycie narkotyków między Maroko a Hiszpanią, które dzieli 9 mil” (Opis dystr.). Nie wiem, skąd mi się ubzdurało, że to o meksykańskich narkotykach.

Ale i tak bym poszedł – dla Luisa Tosara, który zwykł ciekawe projekty wybierać. Poza tym Gibraltar wydaje się być ciekawym tłem dla kina akcji, więc powinno być na co popatrzeć. A scenariusz machnął nadworny scenarzysta Aleka de la Iglesii.


 

***

Get on Up – Poszedłbym

Mam słabość do biopików, więc jeśli ten będzie choć w połowie tak dobry jak „Ray” to warto rzucić na niego okiem. Zachodzę tylko w głowę, dlaczego dałbym sobie rękę uciąć, że Jamesa Browna gra tutaj typ z Outcast?

Nie mam dziś za dużo do powiedzenia o kolejnych filmach. Podmienili mnie czy co?
 

***

Macondo – Nie poszedłbym

Nie wiem co to, ale tak na logikę: skoro Austria wystawiła do wyścigu o Oscary przeciętny The Dark Valley, to może oznaczać, że to jest co najmniej równie przeciętne (takowoż film austriacki). Aczkolwiek tematyka ciekawa:

Życie jedenastoletniego uciekiniera z Czeczenii komplikuje się, gdy do Wiednia przybywa przyjaciel jego zmarłego ojca. (Opis dystr.)
 

***

Mów mi Vincent – Nie poszedłbym

W końcu coś, co widziałem!

Wyrok być może zbyt surowy dla tego naprawdę w porządku filmu, ale prawda jest taka, że nie jest to kino, na które chodzę z własnej woli… no do kina. Nie ma strzelanin – to oczywiste ;), ale nie ma też jakiegoś czynnika, który sprawiłby, że to coś więcej niż kameralne kino. Coś, co skłoni mnie do przewartościowania swojego życia, czy choćby głębszej refleksji.

A co za tym idzie – film w sam raz do domu, na kanapę. Wtedy jak najbardziej! Bill Murray jest tu uroczo zgorzkniały (choć do Eastwooda z Gran Torino to mu daleko), Naomi zabawnie stara się mówić z akcentem, a – największe zaskoczenie filmu – Melissa McCarthy nie wkurwia!
 

***

Dziewczyny – Nie poszedłbym

Ale obejrzałbym w telewizji. Muszę jakąś ikonkę telewizora sobie zrobić na okazję takich filmów, nie będę musiał tego pisać za każdym razem.

Zmagająca się z problemami emocjonalnymi nastolatka odkrywa, że pisanie piosenek jest dla niej sposobem na wszelkie trudności. (Opis dystr.)

Wszędzie piszą o fajnych piosenkach z tego filmu. A ja lubię fajne piosenki w filmach. Szkoda tylko, że kapela, której lider zrobił ten film – Belle and Sebastian – zupełnie nic mi nie mówi. 

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.