Poszedłbym, odc. 35

[Zostawię tu miejsce na wstęp, może potem coś mi do głowy przyjdzie to dopiszę.] 

Sin City 2: Damulka warta grzechu – Nie poszedłbym

Prawdziwy no-brainer. Nie czekałem na dwójkę, nie przepadam za jedynką, kino noir to nie jest moja bajka – widziałeś jeden, widziałeś wszystkie. To tak jak z muzyką bluesową. Obejrzę na pewno, spokojnie, w domu.

Nie sądzę aby dwójka przyniosła coś nowego, czego nie wykorzystanoby już w pierwszej części. Tamta mogła się nie podobać (mnie), ale nie można jej było zarzucić świeżości i świetnego przeniesienia specyficznej komiksowej kreski na potrzeby dużego ekranu. Przy powtórce odpadnie argument świeżości, zostanie powtórka z rozrywki. Czyli coś nie dla mnie, bo czarno-biało-czerwona stylistyka „Sin City” mi nie odpowiada.
 

Małe stłuczki – Nie poszedłbym

Dwie przyjaciółki zarabiają na likwidacji mieszkań po zmarłych osobach. Kiedy poznają Piotra, rozpoczną z nim dziwną grę. (Opis dystr.)

Na pewno nie ma błędu w tytule? Nie powinno być „Dwie suczki”? 😛 Zaznaczyłem na żółto, bo jestem fanem Heleny Sujeckiej, ale nie oszukujmy się, do kina bym na to nie leciał.
 

Czy Noam Chomsky jest wysoki czy szczęśliwy? – Nie poszedłbym

Jeśli chodzi o Noama Chomsky’ego to znam jedynie jego nazwisko. Co za tym idzie, nie jestem targetem powyższego filmu. Następny proszę.
 

Jako w piekle, tak i na Ziemi – Nie poszedłbym

Nie jestem do końca pewien, czy chodzenie na found-footage do kina to dla mnie dobry pomysł. Formuła ff to najprostszy sposób na to, żeby mnie wystraszyć. Nagle coś wyskakuje z ciemności i już mi serce do gardła podchodzi. No cóż, taki dziwny jestem. Ff musiałby być naprawdę marny, żeby zupełnie mnie nie obchodziło co i skąd wyskoczy.

Powyższy tytuł wygląda na typowy ff, który niczego nowego nie wniesie do historii gatunku. Ledwo co wczoraj oglądaliśmy tutaj zwiastun „Piramidy” Alexandre’a Aja i myślę, że z dwojga złego lepiej poczekać na ten drugi film, bo fabułę ma podobną.
 

Omar – Poszedłbym

Poszedłbym, gdybym był Wami. Bo ja już „Omara” widziałem na WFF-ie i bardzo mi się podobał. Mój gust potwierdziła potem Akademia Filmowa przyznając „Omarowi” nominację do Oscara dla najlepszego filmu obcojęzycznego.

O filmie pisałem TUTAJ.
 

Misja Sputnik – Poszedłbym

Cholera, zaciekawiło mnie to, co czytam o tym filmie. W mojej wyobraźni widzę przynajmniej europejską wersję Super 8. Niestety widzę też zawód, którym trzeba S8 nazwać mimo całkiem dobrej zabawy, jaką zaserwował.

NRD, RFN, mur berliński, machina teleportacyjna, igranie z linią czasową i powrót do fajnych czasów młodości – wszystko to brzmi dobrze. Zapał ostudza jednak określenie „kino familijne”. Ale skłamałbym, gdybym napisał, że nie chcę tego zobaczyć.
 

Mój pies Killer – Nie poszedłbym

Nie poszedłbym, gdybym był Wami. Bo ja już „Mojego psa Killera” widziałem na WFF-ie i bardzo mi się nie podobał. Mój gust potwierdziła potem Akademia Filmowa nie przyznając „Mojemu psu Killerowi” nominacji do Oscara dla najlepszego filmu obcojęzycznego. A był zgłoszony.

O filmie pisałem TUTAJ.
 

Tramwaj zwany pożądaniem – Nie poszedłbym

Obejrzałbym na TCM-ie.
 

Mary’s Land. Ziemia Maryi – Nie poszedłbym

Zaznaczyłem na żółto, bo lubię dokumenty, a ten wygląda na poważny mimo zachęcającego do drwin opisu dystr.:

Dokument opowiada o ludziach, którzy twierdzą, że doświadczyli bezpośredniego kontaktu z Maryją. 

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl