Poszedłbym? Odc. 28

Mam świetną wymówkę do dalszego niepisania na Q-Bloga – zaczynam urlop. Ha! Kina raczej nie odwiedzę (przecież nie będzie padać), ale jakby ktoś miał ochotę… Zaczynam od najprostszego:
 

Samoloty 2 – Nie poszedłbym

Nie lubię animek.

#FunnyFact Kiedy zobaczyłem w telewizji zajawkę „Samoloty 2”, zapytałem Aśka: „To były Samoloty 1?”

***

Noc oczyszczenia: Anarchia – Poszedłbym

Jedynka była bardzo fajna, nie ma powodu, żeby nie iść na dwójkę. Choć powtórki z rozrywki raczej nie ma się co spodziewać. Filmy za małą kaskę, na które nikt nie liczył, a podbijają kina – nie zdarzają się często.

No i brak będzie raczej w dwójce tej klaustrofobii jedynki i tego powiewu dość świeżego pomysłu. A jeśli nawet nie świeżego to przewrotnego. Ze zwiastunów jawi się bowiem, jako zwykłe polowanie na ludzi – byle więcej, byle efektowniej, a wszystko pod płaszczykiem tytułowej nocy. Ale kto powiedział, że to źle?

Przenosimy się więc na ulice miast i zaczynamy Noc Oczyszczenia. A ja tylko dodam, że nadal chętniej bym chyba zobaczył, co dzieje się podczas reszty 364 dni w roku.
 

***

Step Up: All In – Poszedłbym

No co? Wszystkie SU, które widziałem do tej pory były w porządku. Wiedziałem, że będą filmami o tańcu i były filmami o tańcu.

Na żółto, bo nie były niczym więcej.
 

***

Pożądanie – Nie poszedłbym

Zwiastun tego filmu mignął mi w kinie ze dwa razy przed jakimś tam seansem i powiem szczerze, że mnie nie zachęcił. Zaczyna się jak komedia, potem się okazuje, że to chyba bardziej obyczaj, a może i dramat. Za francuskim kinem nie przepadam i tak, a tu dodatkowo zapowiedź fabuły o kobiecie z historią i mężczyźnie po przejściach. Podświadomie czuję więc, że raczej mi się to nie spodoba.

Dodatkowo mój ulubiony Marek Kuprowski dał 5/6 gwiazdek i to również przemawia na niekorzyść filmu.
 

***

Więzy krwi – Poszedłbym

Porządny kryminał policyjny we francuskim (no tak, wiem, podobno nie lubię…) stylu lat 70. – żal przegapić w kinie, skoro już tam trafił. Wiem, bo widziałem. I nawet reckę trzasnąłem:

(…) czasem nie ma co kombinować, tylko wystarczy dobrze opowiedzieć historię o (…) o braciach, którzy stoją po dwóch stronach jakiejś barykady. Przerabiamy tę historię co najmniej od czasów „Aniołów o brudnych twarzach”, ale jak widać po „Blood Ties” nic nie stoi na przeszkodzie, by dalej piłować ten motyw. Tym razem jeden z braci jest policjantem, a drugi kryminalistą, który po odsiadce chce ułożyć sobie życie na nowo, ale szybko odkrywa, że potrafi robić tylko jedno. I tak rozpoczyna się między nimi psychologiczna rozgrywka, w którą wplątani zostają najbliżsi. Kule świszczą kiedy trzeba, policyjne syreny wyją, liście, wyzwiska i potrząsania za ramiona fruwają, bohaterowie stają przed trudnymi wyborami. 8/10. Całość recki TUTAJ
 

***

Po ślubie – Nie poszedłbym

Pobrzmiewające porównania do Borgmana straciły dla mnie ten film, jeśli chodzi o kino. Co przyniesie dalsza przyszłość – nie wiem. 

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl