Poszedłbym? Odc. 27

Przed nami ostatni mundialowy weekend. Jeszcze tylko mecz o trzecie miejsce oraz finał i można będzie znowu chodzić do kina.
 

Przychodzi facet do lekarza – Poszedłbym

W kinach ląduje właśnie naprawdę zabawna komedia i jeśli macie ochotę wakacyjnie się rozerwać – śmiało ruszajcie. Skąd ta pewność? Film już widziałem i zreckowałem:

(…) No i zaczyna się autentycznie komedia zwariowanych pomyłek, w której fobie naszego bohatera schodzą na plan dalszy pojawiając się tylko tam, gdzie trzeba. I nagle też zaczynają śmieszyć w tej konwencji komedii lekko sensacyjnej. (…) 8/10

Całość TUTAJ. Dorzuciłbym jeszcze foty Dany’ego Boona, który był gościem na warszawskich pokazach, ale mi nieostre wyszły 😛
 

***

Ewolucja planety małp – Poszedłbym

Kolejny no-brainer w tegoweekendowym zestawieniu. Jedynka bardzo mi się podobała i nie ma żadnego powodu, żebym nie chciał obejrzeć dwójki. Czy i ona mi się spodoba? Tego to już nie wiem, ale skoro dali radę raz, to i drugi raz też powinni. Klapy na miarę remake’u Tima Burtona się nie spodziewam.

Choć tak po prawdzie to nie wiem po co to ciągnąć. Jednym z powodów może być dalsze udoskonalanie cyfrowych efektów specjalnych, a konkretniej mówiąc: sztucznych małp. No właśnie, sztucznych. Mimo całej mojej sympatii do filmu nadal nie uważam, żebyśmy byli świadkami jakiejś rewolucji. Komputerowe małpy, choć wyglądają świetnie to dalej wyglądają na komputerowe. A już peanów pod adresem Andy’ego Serkisa zupełnie nie rozumiem. Nie chciałbym, żeby kino zmierzało w tę stronę.

Obawiam się też trochę, że dwójka będzie tylko częścią przejściową między kolejnym filmem z serii – te zwykle wieją nudą i rozdmuchują do długości filmu jakiś błahy szczegół. No ale nie ma się co martwić na zapas. Po jedynce też się cudów nie spodziewałem, a z kina wyszedłem zadowolony.
 

***

Frank – Nie poszedłbym

Nie wiem dlaczego, ale powyższy film skutecznie mnie omija. Nie widziałem chyba ani jednego zwiastuna, nie wiem o czym jest – nic. Nic poza świadomością istnienia f(r)anek napalonych na Fassbendera i wiadomością, że bohater przez cały film nie zdejmuje tego sztucznego łba.

I mam wrażenie, że to czuwa nade mną opatrzność.

Kiedyś w końcu sprawdzę, jaki będzie mój stosunek do tego filmu, ale odbędzie się to w kameralnych, domowych warunkach (uprasza się o nie zwracanie uwagi na seksualne dwuznaczności, tak, wiem, że są w poprzednim zdaniu). Skąd ta niechęć? Nie wiem, zapewne stała irytacja na fangirlizm, który napędza (efekt przez twórców raczej niezamierzony, to im trzeba oddać) tę produkcję marketingowo.
 

***

Kertu – miłość jest ślepa – Nie poszedłbym

Do kina na estoński film raczej ładował się nie będę. A nawet gdybym chciał to pewnie i tak tylko w studyjnych kinach go grają, a te mam nie po drodze. Nie zmienia to jednak faktu, że z tego, co czytam o tym filmie wynika, że jak najbardziej może być ciekawy.

Stąd żółty Nie poszedłbym ograniczający się tylko do braku wizyty w kinie, a nie niechęci do obejrzenia filmu.

30-letnia Kertu uznawana przez rodzinę za opóźnioną w rozwoju nawiązuje romans z lokalnym zawadiaką Villu. Jej rodzice robią wszystko, żeby ich rozdzielić. (Opis dystr.)
 

***

Polowanie na muchy – Nie poszedłbym

Aż takim hipsterem nie jestem, żeby latać do kina na stare filmy Andrzeja Wajdy. Niezależnie od tego, jakiej byłyby jakości. 

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl