Poszedłbym? Odc. 18

Wyposzczeni długoweekendową posuchą zaglądamy do kin, a tam…
 

Transcendencja – Nie poszedłbym

Sprawa prosta, pomimo gorącego nazwiska w obsadzie (Depp) i pozornie ekscytującego zwiastuna zapowiadającego widowisko hard-sf. No i właśnie, słowo klucz – pozornie. Wszystko wskazuje bowiem na to, że mamy do czynienia z przypadkiem filmu, który na chłopski rozum powinien być reklamowany co najmniej od pół roku, wszędzie o nim powinno być głośno, a postery powinny atakować z każdej strony. Przecie już prawie lato, w filmie dużo akcji i aktor zarabiający miliony (Depp 😉 ). Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Zwiastun pojawił się znikąd i zupełnie zaskakująco, a zaraz potem film wylądował w kinie.

A to oznacza dwie rzeczy. Albo jest marny. Albo jest nijaki: ani emocjonujący, ani nie inteligentny. Pewnie przegadany. Widzę to tak, że Depp zachwycił się w jakimś młodym twórcy, postanowił mu pomóc w karierze i teraz się zdziwi, że nikt poza nim nie widzi wielkości tego twórcy.

Ewentualnie wystarczyła mu wypłata od Chińczyków, którzy to wyprodukowali.
 

Sąsiedzi – Poszedłbym

Mam spore wątpliwości, dlatego żółć wylewa z Poszedłbyma. Logika podpowiada mi, że nic dobrego z tego filmu nie będzie. Serce szepcze, że może jednak nie będzie tak źle, a potencjał zostanie wykorzystany.

Bo potencjał jest, nie ma dwóch zdań. Zderzenie dwóch różnych światów i wojna podjazdowa na przedmieściach. Wapniaki kontra studenciaki – pole do komicznych popisów nieograniczone. Tyle, że ze zwiastuna widać, że wszystko balansuje na cienkiej granicy, od przekroczenia której zależy powodzenie filmu.

Niezależnie od jakości filmu trochę żal Setha Rogena, który wziął się i się rozmył. Inna sprawa, że w ogóle z komedią jest ostatnio problem.
 

Rio 2 – Nie poszedłbym

Sprawa prosta, nie lubię animek.
 

Szukając Vivian Maier – Poszedłbym

Na dobre dokumenty zawsze warto do kina zajrzeć, bo to rzadki gatunek filmowy w naszej kinosferze. Vivian ma swoje zalety, ale ma też swoje wady. Tak czy siak warto zobaczyć tę historię napisaną przez życie. Więcej w mojej recenzji.
 

Chore ptaki umierają łatwo – Nie poszedłbym

Oto film, o którym nic nie wiem. No to patrzę na jego profil i… dalej nic nie wiem :).

Komedia mockumentalna o Afryce, czyli coś, co powinienem polubić. Choć rozsądek podpowiada mi, że z tym polubieniem poczekam na bardziej domowy nośnik.
 

Casanova po przejściach – Nie poszedłbym

Być może jest to i dobry film, ale za próbę wmawiania mi, niczym jakiemuś debilowi, że jest to nowy film Woody’ego Allena – nie pójdę.

A zresztą i tak nie lubię ani Johna Turturro, ani nawet Woody’ego Allena. Obaj mieli przebłyski (drugi oczywiście więcej), ale żadne z tych dwóch nazwisk nie przyspiesza bicia mojego kinowego serca.
 

Powstanie Warszawskie – Poszedłbym

I może nawet dzisiaj pójdę. Choćby dla samej tematyki, jak i świetnego pomysłu na film.

Boję się tylko jednego – dialogów. Zwiastun bez nich robił piorunujące wrażenie. Zwyczajne dodanie kolorów czarno-białym obrazków dodało im niespotykanej mocy, realności, czegoś, czego próżno szukać na cz-b taśmie pełnej świata, jakiego nie znamy.

A potem zobaczyłem zwiastun z dialogami…
 

Violetta: Koncert – Nie poszedłbym

Eeee?
 

Seks, narkotyki i podatki – Nie poszedłbym

Kiedy widzę na plakacie zupełnie nieznanego mi filmu hasło: „Europejski Wilk z Wall Street” już wiem, że fotel kina studyjnego, w którym grają ten właśnie film, ciężaru mojego tyłka nie poczuje. 

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.