Poszedłbym? Odc. 16

Dzisiaj bez wstępów. Chociaż jednak nie…
 

Niesamowity Spider-Man 2 – Poszedłbym

Tu nie ma żadnej filozofii, trzeba iść i tyle.

Nie jestem zwolennikiem szybkich rebootów i kręcenia tego samego w kółko, ale prawda taka, że w wydaniu takim jak S-M można kręcić nosem, oburzać się, tupać nogą, że nie da się kolejny raz złodziejom zarobić – a i tak fajnie się całość ogląda. Bo jest widowisko i jest… Właściwie widowisko wystarczy.

Jedynkę zaliczyłem w IMAX-ie i warto było niezależnie od wszystkiego. Dwójkę nie wiem, gdzie zaliczę, ale zaliczę. Choć jestem na wyjątkowo nie przeciwko elektrycznemu badgajowi podobnemu do Jamie’ego Foxxa. Wg mnie to kiepski badgaj i tyle. Nie robią na mnie wrażenia wyładowania elektryczne, a sama postać mnie odrzuca. Nie było lepszych?

Nie wiem do końca o czym będzie film, zwiastuny oglądałem jednym okiem, a zgodność filmu z komiksami mnie nie interesuje. Wiem, że będzie widowisko i tyle.
 

Brick Mansions. Najlepszy z najlepszych – Poszedłbym

Nie widziałem francuskiego oryginału na podstawie którego powstał ten film. Widziałem za to kilka jego zwiastunów w kinie (znaczy kilka razy ten sam) i były w porządku. Dużo akcji, onelinerów, pościgów i wybuchów. I w zasadzie na dwoje babka wróżyła (stąd żółć): albo film będzie tak samo efektowny, albo wszystko co fajne już dali do zwiastuna.

Nagła refleksja dosłownie z chwili pisania – często zdarzają się zwiastuny, w których dają wszystko co najlepsze w filmie. A to oznacza, że jest ktoś, kto wie, co było najlepszego w danym filmie. Dlaczego go nie pytają, żeby im powiedział i żeby za jego pomocą same fajne rzeczy na cały film kręcić, a nie tylko na zwiastun. Hmmm.

Nie powinno się źle mówić o zmarłych, ale Paul Walker mi tu w ogóle nie pasuje. Nie widzę w nim bohatera kina akcji w wydaniu innym niż za kierownicą.
 

Inna kobieta – Nie poszedłbym

Mam poważny problem z chodzeniem na komedie do kina. Nie wiem co to konkretnie za problem, ale go mam.

Zaznaczyłem na żółto, bo zwiastun raczej nie był specjalnie odrzucający. Na randkę można się wybrać, tylko trzeba się pomodlić, żeby Leslie Mann niczego obrzydliwego na ekranie nie zrobiła.

No i kuknąć warto z powodów poznawczych: otóż ciekawe jak z podobnym pomysłem na film jak ten w „Och, Karol” poradzili sobie za oceanem.
 

Camille Claudel, 1915 – Nie poszedłbym

Ostatnio łaskawszym okiem spoglądam na kino francuskie, ale łaskawość mojego oka nie jest aż tak duża, żebym pakował się na powyższy film do kina. Szczególnie że sądząc po dacie światowej premiery, niekoniecznie trzeba na niego iść do kina. Ot taki ból, który dotyka opieszałych dystrybutorów: chcesz zarobić to się spiesz.

O tej zasadzie nie słyszał dystrybutor kolejnego filmu:
 

Imigrantka – Nie poszedłbym

Jemu też już niedługo stuknie roczek od premiery i pozwólcie, że zadam Wam prostą zagadkę:

Oto film w świetnej obsadzie: Marion Cotillard, Joaquin Phoenix, Jeremy Renner, Dagmara Dominczyk (no tę ostatnią to „po znajomości” dopisałem). Nie narobił swoim pojawieniem się żadnego szumu, prawdopodobnie nigdy o nim nie słyszeliście, bądź kojarzy Wam się mgliście, że widzieliście zwiastun. Co to oznacza?

Ano to, że film jest marny. Nie trzeba Einsteina.

Poza tym już sam wąsik Rennera odrzuca mnie od oglądania w jakimkolwiek wydaniu.
 

Oh, Boy! – Nie poszedłbym

Trochę się pociłem, jak tu wydać wiadomy przecież wyrok, aż tu nagle znalazłem taki fragment w opisie tego filmu: „Wszystko płynie raczej w rytmie jazzu niż techno”. Nie lubię jazzu, nie poszedłbym.

Ale powyższy tytuł chyba warto mieć na oku na jakiś bardziej prywatny skrining. Dlatego na żółto.
 

Medicus – Poszedłbym

Powiem szczerze, że zupełnie nic nie wiem o tym filmie, ale opis mnie zaintrygował:

Persja, XI w. Młody chłopak, ukrywając się jako Żyd, podejmuje naukę w szkole lekarskiej, by zdobyć niezbędne kwalifikacje. (Opis dystr.)

Poza tym we Fleszu (nie pytajcie) chyba polecają, więc obowiązkowo! ;P
 

Amazonia. Przygody małpki Sai – Nie poszedłbym

Bez żadnego wyraźnego powodu. Wyraźnie nie mam ochoty na przygody małpki kapucynki w dzikich lasach Amazonii. Poczekam z amazońskimi klimatami na The Green Inferno.
 

Salvo. Ocalony – Poszedłbym

„Europejskie kino artystyczne w najlepszym wydaniu” piszą na IMDb. No to chyba można sprawdzić.

Salvo włamuje się do domu mafijnego wroga, by dokonać na nim zemsty. Świadkiem morderstwa jest siostra zabitego, którą mężczyzna porywa. (Opis dystr.) 

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.