The Wrath of Vajra

Korzystając z chwili czasu, dwa słowa (dosłownie niemal) o filmie z tytułu. I refleksja, że zaległości recenzenckie rosną w zastraszającym tempie. Ostatecznie jednak dochodzę do wniosku, że lepiej oglądać niż pisać.

Co prawda fabuła w tym filmie nie ma żadnego większego znaczenia, ale oto przed nami sekta Hadesu – stworzona przez Japończyków tajna grupa mająca pomóc od środka w podboju Chin. W jej skład wchodziły dzieci z całego świata trenowane na nieustraszonych zabójców. Jednak wybuchła IIWŚ, projekt przerwano, bo trzeba się było bić z innym wrogiem. Teraz, już po wojnie, temat powraca i kolejne zastępy dzieci zostają przyuczane do morderczego zawodu. A stara hadesowa gwardia staje po różnych stronach barykady.

Brzmi tajemniczo, ale wszystko to jedynie pretekst do solidnego naparzania się po ryjach. Tytułowa „Vajra” to coś na obraz i podobieństwo Mocy z „Gwiezdnych wojen”. Są dobrzy wojownicy Vajry, źli wojownicy Vajry, jedni chcą drugich przeciągnąć na swoją stronę mocy, ale tak naprawdę to there can be only One. I jedno z dwojga: albo jest to nowy dowódca sekty Hadesu, albo jego stary kolega, aktualnie mnich Klasztoru Shaolin. Zgadnijcie, który wygra, macie jedną próbę.

Trochę to dziwny film, bo chwilami wygląda jak niskobudżetowa produkcja, a chwilami przeciwnie. Sporo tu wygenerowanych komputerowo monumentalnych przestrzeni (a przynajmniej takimi mi się wydają, no komputerowo wygenerowane), z których mimo dużej liczby statystów bije dziwnym chłodem i pustką. Miałem trochę trudności z przyzwyczajeniem się do tego świata, bo cały czas miałem wrażenie, że jestem na planie teatru telewizji. Albo na jednym wielkim grinboksie.

A z drugiej strony kilka scen, głównie dzięki świetnej pracy kamery, śledziło się z zapartym tchem. Łatwo się domyślić, że były to sceny walk, a najbardziej scena walki z Vajrą (Dżedajem) Wściekłą Małpą, czy jak mu tam było.

Chińczycy mają dłuuuugą tradycję w kręceniu filmów fa fu, nic więc dziwnego, że naparzanki stoją tu na wysokim poziomie i z przyjemnością się na nie patrzy. I nawet sznurków za dużo nie zużyli, choć nie powinni w ogóle. 8/10

Piszą na IMDb, że to wredna propaganda a nie film. Nie zwróciłem uwagi 😛 Poza tym ococho, kto w Chinach Jednostkę 731 założył, kto Nankin zrównał z ziemią itp.?

(1705)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.