Porno! Bo porno się klika

Seks sprzedaje, porno się klika – warto zapamiętać te dwie proste zasady. Aczkolwiek tytuł wpisu nie jest tylko lepikiem na kliki, bo sam wpis rzeczywiście dotyczyć będzie porno. A konkretnie dwóch dokumentów o jego kulisach.

Dokumenty o kulisach porno to przede wszystkim kopalnia cytatów do zapamiętania i do powtarzania na imprezach. „Aktorki, które przyjeżdżają tu z Europy zawsze są pod wrażeniem tego, jakie w Ameryce jest wszystko profesjonalne. Zawsze w takich momentach sobie myślę: Ja pierdolę, to jak źle to musi wyglądać w Europie?”. Albo „John miał kuśkę jak koń. A ja mam taką rozmiaru wiewiórczego kutasa. Czy zamieniłbym się na jego końską pytę? Zawsze. Dorzuciłbym jeszcze dzieci, żonę i moje mieszkanie”.

Ale z dokumentów o porno można się też czegoś dowiedzieć, poznać świat.

Wadd: The Life & Times of John C. Holmes

Powyższy opowiada nam historię najsłynniejszego aktora porno swoich czasów, legendę i dzisiaj (nawet Ron Jeremy by się nie kłócił) – Johna Holmesa. Kolesia obdarzonego długim na ponad 13 cali (1 cal to 2,54 cm.) przyrodzeniem i biografią, która nadawałaby się na film fabularny. Zresztą taki powstał – polecam kuknąć na „Wonderland”, w którym w rolę Holmesa wcielił się Val Kilmer (nie jest to największa zaleta tego filmu).

Nic więc dziwnego, że i dokument o Holmesie jest ciekawy. Poznajemy w nim nie tylko początki samego Holmesa w pornobiznesie, ale również początki pornobiznesu i tego, jak wyglądał w latach 70. Wśród oprowadzających po tamtych porno czasach jest między innymi Paul Thomas Anderson, który tematykę zna jak mało kto, w końcu nakręcił genialne „Boogie Nights” rozgrywające się w tym właśnie świecie.

Przede wszystkim jest to jednak film o samym aktorze, który życiorysem mógłby obdzielić przynajmniej kilka osób. A to nawet po odjęciu bajek, jakie sam o sobie opowiadał i jakie tworzyli jego spece od PR-u. Aktor porno, donosiciel policji, narkoman, gwiazdor – osobowość skomplikowana i zagubiona. Poznajemy go z opowieści jego dwóch żon oraz młodej kochanki. A nawet Ciccioliny.

Warto rzucić okiem i poznać „niewinne” początki pornobiznesu, kiedy to pornotwórcy jeszcze dbali o to, by w ich filmach była fabuła. 8/10

9 to 5: Days in Porn

A teraz przenosimy się do czasów, w których fabuła w pornosach nie jest już zupełnie ważna. Liczy się jedynie dobry tytuł i to, do czego zdolne są aktorki. A jak nie są zdolne to się je przekonuje, żeby zaczęły.

Trochę nieaktualny dokument, bo z 2006 roku (poprzedni jeszcze starszy, ale jemu to akurat nie przeszkadza), a więc pornodekadę temu, czyli okres na chwilę przed kontratakiem Internetu na pornobiznes. Nawet jeśli migają tu w tle jakieś stronki to tylko takie zrobione Pajączkiem. W związku z tym raczej wartość poznawczą ma średnią. A przynajmniej jeśli chodzi o statystyki.

Bo jeśli chodzi o ludzi to ci raczej się nie zmienili (choć to tak stary dokument, że Sasha Grey jest jeszcze debiutantką). A tych z pornobiznesu poznajemy tu z każdej strony. Aktorów, twórców, agentów (ale i np. przebranżowioną na panią doktor dawną gwiazdę porno, która dba o to, by jej pornokoledzy i pornokoleżanki dbały o zdrowie swoje i innych) – każdemu towarzyszymy w jego pracy i dowiadujemy się, żadna chyba wielka sensacja, że świat porno to nie jest jedna wielka zabawa i bzykanko od rana do wieczora. To znaczy bzykanko może i tak, ale cała reszta piękna nie jest. 7/10

Aczkolwiek po tymże świecie oprowadzają nas szczęśliwe ze sobą pary z długim stażem małżeńskim/związkowym, więc jak to zwykle bywa: co kto lubi.

(1701)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.