WFF 2013 – Wir [Vir aka The Whirlpool]

Drugi jak dla mnie najlepszy film, jaki widziałem na WFF-ie. Zaraz po Big Bad Wolves.

Wraz z bohaterami „Wiru” przenosimy się do okresu tuż po zakończeniu wojny w byłej Jugosławii. Choć muszę przyznać, że gdyby nie jedna z postaci – cierpiący na zaburzenia psychiczne spowodowane wojenną traumą weteran – to historia opowiedziana przez „Wir” jest raczej uniwersalna i równie dobrze można ją umiejscowić w czasach nam bliższych.

Tak czy siak. Długi wstęp wprowadza nas do tych burzliwych czasów ogromnej inflacji i próby poradzenia sobie ze świeżymi ranami, po czym od razu poznajemy trzech kumpli z dzieciństwa – ww. weterana, skinheada oraz gangstera, który – jak wieść gminna niesie – jest nieśmiertelny. Ich trzy historie przeplatają się ze sobą w trzech filmowych opowieściach.

Skinhead próbuje odzyskać dawną miłość, gangsterowi ciągle coś staje na drodze, by mógł uwolnić się od gangsterki, weteran zaś próbuje uwolnić się od traumatycznych przeżyć z wojny.

Fajny przykład na film, który z każdą minutą robi się coraz lepszy. Jeszcze pierwsza opowieść lekko mnie zanudziła, bo jej sens był lekko rozmyty pomiędzy obserwowaniem środowiska skinheadów ich spotkań i zachowań. Już od drugiej wszystko zaczęło się zazębiać prowadząc do mocnego i momentami wstrząsającego finału.

Jest w „Wirze” wszystko, co do szczęścia potrzebne. Zmyślnie opowiedziana historia, kupa emocji, fajne i na miejscu – choć zapewne nie za gruby hajs – efekty specjalne, miejscami ogromna dynamika (kapitalna scenka, w której do wody wpada jedna dziewczyna, a w tej samej chwili na ratunek wskakuje jej chłopak), no i sporo poczucia humoru („Masz 10 sekund – namaluj mi konia!” :D). Film udowadnia, że jest w eks-jugosłowiańskim kinie coś takiego, czego nikomu innemu nie udało się do tej pory podrobić. 8/10

(1611)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.