WFF 2013 – Drobiażdżek [Small Small Thing]

Oto Liberia, afrykańska kraina mlekiem i miodem płynąca stworzona na wzór i podobieństwo społeczeństwa amerykańskiego i ichniego stylu życia. Coś nie wyszło i państwo zamieniło się w jeden wielki afrykański chaos, smród, brud, ubóstwo i zacofanie.

Co nie wyszło? Afryka nie wyszła, po prostu. Poprzestanę na tym, bo moje poglądy na temat Czarnego Lądu są chyba zbyt radykalne i za mało poprawne politycznie.

Wydawać by się mogło, że po objęciu prezydentury przez kobietę (odsyłam do innego dokumentu – „Iron Ladies of Liberia”) beznadziejna sytuacja ubezwłasnowolnionych właściwie przez mężczyzn kobiet ulegnie poprawie. Niestety, jak bardzo byśmy tego chcieli, zmian nie da się wprowadzić ot tak pstryknięciem palców. Bohaterką dokumentu jest kilkuletnia dziewczynka, która brutalnie zgwałcona trafia do szpitala imienia JFK (miejscowi rozwijają ten skrót w Just For Killing). Na miejscu okazuje się, że w wyniku gwałtu jej narządy rodne i układ pokarmowy połączyły się w jedno (tzw. przetoka). Amerykańscy lekarze podpowiadają, że należy poczekać do pełnoletności zanim będzie można tę przetokę wyleczyć całkowicie, ale miejscowi wiedzą lepiej…

Przerażający film, którą momentami ogląda się z zawrotami głowy. Choć paradoksalnie uważam, że akurat jako dokument, nakręcony przez dwie Amerykanki „Drobiażdżek” jest słaby (6/10) i tylko opowiadaną w nim historią się broni. Nie przynosi żadnych rozwiązań, bo nie może, eksploruje jedynie z zacięciem straszne zacofanie Afryki, która mimo niepodległości wciąż tkwi w plemiennej mentalności i nic nie wskazuje na to, żeby kiedykolwiek miało się to zmienić.

Autorki filmu dają dojść do głosu lekarzom, ofiarom, kobietom, mężczyznom (no ogólnie tak ;P), policji („Nasi obywatele prawa nie traktują poważnie”), plemiennym starszyznom itp. Nie pozostaje nic więcej niż tylko zapłakać.

(1612)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.