Dziewięć lat minęło

Dokładnie 1.8.2004 roku, równo 60 lat po wybuchu Powstania Warszawskiego (jedno z drugim, poza datą, nie ma nic wspólnego) na Q-Blogu pojawił się pierwszy wpis. Nie był to mój pierwszy wpis na Bloksie, bo wcześniej wrzucałem wpisy na R.I.P. bocznicowego bloga. Ale że współautorzy marudzili, że wrzucam ich za dużo to sobie poszedłem na swoje.

Pstryk i minęło dziewięć lat. Trochę zaskakujące, bo na początku nie traktowałem bloga poważnie i myślałem, że to wynalazek dla nastolatek (zresztą tak w rzeczywistości było). Znajomy namówił mnie, żebym się dołączył do tego, co dzisiaj nazywa się blogosferą, bo sam z siebie bym na to nie wpadł. Siedziałem na Usenecie i myślałem, że tak będzie zawsze. Dziś mało kto już kojarzy co to takiego Usenet… Zawsze jednak chciałem mieć swoją stronę, więc kusił fakt, że przy blogu nic nie musiałem robić. Wystarczyło go założyć i pisać.

Różnie się przez te dziewięć lat układało. Na początku Q-Blog nie był jedynie blogiem filmowym, a dopiero potem „ewoluował”. Czasem było tu ciekawiej, czasem mniej ciekawie, a czasem zupełnie do dupy (zależy od punktu widzenia). Na pewno repertuar Q-Bloga był kiedyś bardziej urozmaicony, ale trzeba pamiętać, że były to czasy, w których informacji o dziełach takich jak „Cannibal Holocaust” itp. było niewiele. Dziś każdy wszystko już widział, a jak nie widział to przeczytał na jakimś forum i udaje znawcę. Dziś nie ma takiego filmu, którego nie można by zdobyć w pół godziny. Dziś, w końcu, nie mam już tyle czasu na pierdoły co kiedyś.

Był też na Q-Blogu taki okres, kiedy Q-Bloga… nie było zupełnie.  Choć nie pisałem go z Antarktydy to sieć zamarzła mi na trzy miesiące, a ja udałem się na wymuszony rehab. Akurat zbiegło się to w czasie z największą świetnością Q-Bloga kiedy to fotki penisa Miriam wywindowały go na sam szczyt listy ulubionych blogów Bloksa. Potem trzeba było nadrabiać od nowa i udało się to całkiem nieźle – Q-Blog przez lata wisiał na liście Top100 Bloksa. Dziś już nie wisi, jest gdzieś dalej, nie wiem gdzie, bo co to za frajda sprawdzać miejsce, które nie jest w pierwszej setce? 😉 Ale nadal istnieje i nie przestanie istnieć. I – mam taką nadzieję – Blox nigdy nie odłączy wtyczki posyłając go w przysłowiowe pizdu. Bo przenieść tych wszystkich notek nie byłbym w stanie.

Blisko 4 tysiące 800 wpisów, ponad półtora tysiąca recenzji, prawie 19 tysięcy komentarzy = 9 lat.

Na Q-Fejsie (bo Q-Blog dorobił się też Q-Fejsa) padła sugestia, żebym z okazji tej rocznicy nastukał jakąś fajną (w końcu ;P) notkę. Wymyśliłem więc, że pokażę Wam Q-Blog od kuchni. Q-Blog od kuchni wygląda tak:

:P 

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.