Dexter, 8×04

Jako że mam urodziny, to spodziewam się w prezencie fajnego odcinka! Jedziemy.

– Aczkolwiek będzie trudno, bo problemy Debry są średnio interesujące.

– Expendable Black Female Cop zaskakująco dużo gada od początku odcinka. Czyżby to w nim zginęła?

– Warto jednak, gwoli sprawiedliwości, dodać, że tekst Quinna o pozytywnym teście – bardzo dobry.

– Kto normalny chodzi w płaszczu po Miami? No ale nie wygląda na to, że w ciepły dzień to kręcili, to niech się tylko statyści męczą w bikini.

– Inna sprawa, że to na bluboks wygląda. Czepiam się, wiem. No ale skoro nic się nie dzieje ;P

– Pepsi piją lepsi.

– No w końcu jakiś kumaty psychopata (w miarę; w końcu gdyby był kumaty w pełni to zapuściłby sobie włosy, żeby ukryć „bliznę”)! Tzn. żadnych szans z Deksem i tak nie ma, ale chyba dawno już Dex sobie nie wszedł bezkarnie do cudzego domu i wyszedł zanim ktokolwiek się zorientował.

– Bardzo potrzebna scena seksu Joeya.

– Oho, Dex pożycza samochód. Czyżby poprzednia scena nabierała ważności, bo był to ostatni seks Joeya z tą, jak jej tam?

– A, takie buty. A więc po to pojawiła się zupełnie z tyłka Expendable Black Female Cop. Trach i od razu najlepsza kandydatka na sierżanta.

– Funny Fact: Sierżantowi wolno lać po ryju kogo popadnie.

– No no, powoli wychodzą ciemne fakty z życia Masuki. Kto wie co tam jeszcze trzyma w szafie oprócz córki 😉 Grunt to mnożyć niepotrzebne wątki. Choć, pewnie na koniec, wcale nie okaże się niepotrzebny ten wątek. Tak dodaję na wszelki wypadek, żeby potem haków na mnie nie było.

– Ładna ta córka. Skąd ją znam? A już wiem. Friday Night Lights.

– A jak myślicie, Indiana Jones ma coś na sumieniu, czy to tylko kolejny niepotrzebny zapychacz? Dużo tych pobocznych wątków, a jednego sensownego głównego brak. Gdyby nikt nie powiedział, że to ostatni sezon serialu, to nikt by się nawet nie domyślił.

– Psychopata’s Rule Book: Opuszczając swoje mieszkanie nie zapomnij zostawić światła na korytarzu prowadzącego do ukrytego pokoju. Dexter szybciej go znajdzie, a Oczywisty Narrator szybciej poinformuje widza, że psychopata widział Deksa i wszystko słyszał.

– Odcinek sponsotuje ugryzione jabłuszko. Nieostrożna ta Vogel. Jak jej się nie włamie na kompa psychopata, to płytek z nagraniami nie zamknie na klucz. Morganowie zrobią z nią porządek.

– Dexter Parodysta :) Nie no, po co jak zawsze wziąć i uśpić swoją ofiarę. Lepiej do niej zagadać, żeby Oczywisty Narrator mógł podsumować całą sytuację.

– Zapominamy o sprawie, rozmyślamy o Vogel. Chaotyczny ten odcinek, jakby montowany parę razy plus dokrętki (Vogel w płaszczu tak jakby jesienią, choć w całym odcinku oprócz tej sceny raczej letnia aura.)

– Pogubiłem się. Ta laska co ją na początku znaleźli to w ogóle jeszcze jest w grze?

– Grunt to głupi finał odcinka. Jasne, zabili Deksa w czwartym odcinku serii. Mhm.

No, to cotygodniowa porcja narzekania za nami. A na koniec jeszcze jeden z komentarzy do ostatniego odcinka. Wiem, że powinienem się sam do niego odnieść, ale może ktoś chciałby to zrobić zanim ja się zbiorę? :)

Gość: white-ghost
2013/07/19 15:23:30
A jak dla mnie to Polacy nie umieją oglądać seriali, no offence. I tak po kolei w wirze polskich przypadłości: HIMYM za długie; Luther czy Sherlock za krótki; Californication zbyt przesadzone; Hannibal zbyt zagmatwany; The Killing trzeci sezon bez sensu, bo przecież oryginał tyle nie miał; AHS też bez sensu, bo przecież postacie z I sezonu nie mogą grać nowych postaci w kolejnym itd.itp…. Tak te przykłady można na przemian dodawać i mnożyć. Rozumiem, że można narzekać na pewne serie, gdzie pewne rzeczy faktycznie rażą po oczach nawet jak się je przymknie (The Following), ale u nas jest przypadłość czepiania się wszędzie o wszystko. Przecież to nie chodzi o to, żeby na ekranie działo się wyłącznie to co chcemy by się działo, tylko żeby cieszyć oko tym co nam twórcy chcieli zaproponować. Jeżeli to przekracza granice absurdu czy naszego wyobrażenia to możemy zrezygnować z oglądania tego, zamiast uprawiać często bezzasadny hejting. Tym bardziej, że w serialach zawsze będą się pewne naciągnięcie/niedociągnięcia zdarzały, tak jak to miało miejsce w najlepszych seriach typu: Six Feet Under, The Sopranos czy Breaking Bad. Więc albo przyjmujemy wizję jaką nam sprzedają twórcy albo chillujemy się przy czymś innym albo oglądamy po jednym czy dwóch sezonach danego serialu, jeśli nie mamy cierpliwości na więcej. Dla mnie to całkiem proste.

Co do Dextera zaś, to wiele osób zapomina, że I (a nawet II) sezon miał klimat książkowy i też nie wszystko w tych historiach było dopowiedziane, a nie wiedzieć czemu to w tych dalszych seriach szuka się na siłę realizmu, no litości. Żeby nie było, taki 5 sezon miał dla mnie tragiczne sceny, ale ogólnie kupuję całą tę historię, bo mimo zwiększonej dawki głupoty dobrze się go ogląda, a pewne pomysły i ich realizacja wciąż dają radę. 

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl