Crawlspace

Quentin to the rescue! Przed samym sobą. Dałem całkiem niedawno zwiastunowi „Crawlspace” QL-a i pewnie na niego zasłużył (jestem uczciwy, wziąłem za 3:0 i będzie 3:0), ale film już na niego nie zasługuje, bo to zwykła QPA. Myślałem, że będzie w starym, dobrym, australijskim stylu, coś na obraz i podobieństwo wczesnego Neilla Marshalla. Ale nie był.

Grupa komandosów zostaje wysłana z misją do supertajnego laboratorium w samym środku australijskiego pustkowia. W laboratorium źle się dzieje – umierają ludzie, a ci, którzy jeszcze żyją, rozpaczliwie wzywają pomocy. Wraz z przybyciem komandosów nie dzieje się wcale lepiej.

I tak się gonią po zakamarkach dużego kompleksu głęboko pod ziemią, czołgają tytułowymi crawlspace’ami, strzelają do mutantów (choć niewiele), a wszystkiemu towarzyszy muzyka prawie z „Blade Runnera”, jakby rozkminiali tajemnice wszechświata, bądź odkrywali prawdę objawioną, o której wszyscy milczą. I gdyby po muzyce oceniać co to za film, to może by się i ktoś jeszcze nabrał, że strasznie poważny i o czymś. Ale nie ma tak dobrze.

„Crawlspace” to typowy niskobudżetowy film ozploitation, niestety z gatunku tych słabych. Wszystko nam jedno kogo zabiją i kto przeżyje, obojętne nam, jakie jest rozwiązanie największej filmowej zagadki (tak, jest w filmie zagadka, a na koniec coś na obraz i podobieństwo twista), popatrzeć na jakieś efektowne headshoty czy inne splattery nie ma za dużo okazji, bo budżetu nie starczyło (sam talent reżysera Justina Dixa do charakteryzacji to za mało – pracował m.in. przy „Gwiezdnych wojnach” 1-3, więc talent chyba ma), nieśmiałe onelinery z początku filmu zaraz znikają i już do końca jest śmiertelnie poważnie, szybko zaczynamy się nudzić i nie przestajemy już do napisów końcowych.

Historia kina zna przypadki fajnych filmów o tym samym i za takie same pieniądze, więc można było zrobić coś, co zapowiadał zwiastun. Ale nie zrobiono. 3/10

(1463)

PS. Za dużo tych zdań rozpoczętych od „ale”. Ale… 

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.