Nadchodzi Les Mis

Teaser pojawił się już jakiś czas temu, ale ja piszę o nim dopiero dzisiaj. Z dwóch powodów:
1. Zapragnąłem mieć jakąś notkę, a nic innego mi do głowy nie przychodzi 😛 Przeziębiłem się :/ (Asiek mnie przeziębiła), a będzie jeszcze gorzej, bo EURO i już w ogóle nie będzie o czym pisać… Choć może wyjdzie na dobre, bo nic tylko recki i recki, a tak to pewnie jakieś urozmaicenie będzie, gdy przyjdzie mi szyć z niczego, czyli z głowy.
2. Śniło mi się dzisiaj, że jestem na planie.

Sen był dziwny (jak to sny) i niewiele z niego pamiętam. Plan „Les Miserables” był gdzieś głęboko w lesie i trzeba tam było rowerem jechać. Jak już dojechałem, to rekwizytor schował mi rower w dziurze pod sceną, bo powiedział, że rowerów nie powinno być na planie. Kłóciłem się, bo niby czytałem jakąś książkę, w której bohaterowie „Les Mis” („Nędzników pewnie ;P) w kółko jeździli na rowerach… Potem ktoś mnie wprowadził na drewnianą scenę, starł z niej nogą piach i zapytał mnie, jak się czuję chodząc po tych samych deskach co kiedyś Arnold Schwarzenegger i Sylvester Stallone… A potem znów jechałem na rowerze dojeżdżając do jakiegoś rozwidlenia. Dwie drogi w prawo prowadziły bardzo czarnym szlakiem, a dwie w lewo jakimś lajtowo żółtym. Wybrałem tę w lewo i pytałem kogoś, co takiego jest na prawo, że szlak jest megaczarny, ale się nie dowiedziałem.

Obudziłem się i przez całe rano nuciłem pod nosem „I Dreamed a Dream”.

Nie mogę się nigdzie doszukać (ale też szukałem przez 37 sekund zaledwie), czy film będzie trwał tyle co musical (czyli bez Intermission się nie obejdzie), ale doszukałem się, że podobnie jak w przypadku „Evity” dopisana do niego specjalnie została jedna oryginalna piosenka.

W obsadzie, jak widać na zwiastunie, Hugh Jackman, Anne Hathaway i Russell Crowe. Strachu nie ma, wszyscy potrafią śpiewać:

Jestem ogromnym fanem tego medleya m.in. z Anne Hathaway, ale oskarowe fiuty nie dadzą go zembedować :/

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.