Ruszył 24-ty Survivor

Są rzeczy, których robić nie wypada. Mogę zapomnieć o starcie kontynuacji „The Walking Dead„, mogę utknąć po pierwszym odcinku nowego „Spartacusa„, ale premiery nowego sezonu „Survivora” nigdy nie przegapię.

Ruszył dzisiaj (a właściwie to wczoraj). Sezon dwudziesty czwarty już (ktoś w ogóle wyobraża sobie 24. sezon „Dextera„?) (wiem, wiem, porównanie z dupy). Po pierwszym odcinku oczywiście nie ma co jakichś poważniejszych wniosków co do zwycięzcy wysnuwać, ale już trochę się dzieje. Sam nie wiem czy dobrego czy nie.

Nie ma redemptionowej wyspy, czyli po staremu – odpadłeś to odpadłeś. Nie ma też powracających gwiazd z poprzednich edycji. Trochę szkoda mimo wszystko, choć gdyby znów miały być te same twarze po raz enty, to może lepiej nie. Poza tym chyba w poprzednim sezonie marudziłem, że powinni w końcu jakiś sezon po staremu bez gwiazd zrobić, więc dlaczego mi szkoda? No bo jednak co starzy i lubiani gracze to starzy i lubiani gracze.

Mimo braku gwiazd po staremu jednak nie jest. Nie jest, bo plemiona zostały podzielone według płci. Już kiedyś tak dzielili i średnio ciekawy sezon z tego wyszedł. Ja wiem, że statystycznie częściej wygrywają kobiety, a i megasurwajworem jest Sandra, ale co innego mieć szansę powieźć się przy okazji na męskich plecach, a co innego samemu walczyć z rozpaleniem ognia. Producenci pewnie wyszli z założenia, że płeć żeńska z roku na rok jest coraz silniejsza i coraz bardziej niezależna i można spróbować jeszcze raz. I co? I wychodzi na to, że faceci zjedzą babki na śniadanie. A to nie wygląda za ciekawie z punktu widzenia sezonu do merdża. No chyba, że wcześniej ich połączą widząc co się dzieje.

I nawet specjalnie nie będą się musieli wysilać, bo sprzyja temu największa nowość sezonu zwanego „Jednym Światem” – oba plemiona mieszkają w tym samym miejscu i zmuszone są do koegzystencji. Jest to spore nowum, które otwiera nowe ciekawe możliwości do zabawy. Jak zostaną wykorzystane – zobaczymy. Na razie trudno coś powiedzieć poza tym, że całkowicie żeńskie grono jednego z plemion sprzyja jej członkiniom w większym luzie, a co za tym idzie kobitki śmielsze są chyba w paradowaniu w bieliźnie, a to zawsze plus.

Za minus za to trzeba uważać głupi myk „znalazłeś HII, ale to nie twój, oddaj go komuś innemu”. Łeee.

Uczestnicy na razie nijacy. Z kobitek nie zapamiętałem chyba żadnej. Wśród facetów wyróżnia się ubergej, który albo szybko wyleci, albo będzie supervillainem (zawsze na początku musi być jakaś przynajmniej jedna wyrazista postać i zawsze ma się wrażenie, że nikt nie oglądał poprzednich sezonów i nie wie, że najlepiej się nie wychylać), no i chyba pierwszy w historii programu karzeł. Jest też dwóch Tarzanów, ale to wszystko co można o nich powiedzieć.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.