Dexter, 6×12

No to zaczynamy finał. Oczekiwania? Małe. Zwiastun widziałem, więc spodziewam się ganiania za Travisem, który porwał Harrisona (gdybym nie widział zwiastuna to bym się spodziewał po prostu ganiania za Travisem). Potem Travis zostanie dopadnięty. Może zostawi jakąś niespodziankę, może nie. A potem będzie jakiś twist. Ktoś pożegna się z życiem (neutralnie – Quinn, beznadziejnie Nowy Czarny, odważnie – Angel; stawiam neutralnie, liczę na opcję bardzo odważną), a Deb pozna prawdę o Deksie (choć o sezon za wcześnie skoro mają być jeszcze dwa). Naiwnie wierzę, że wydarzy się coś niespodziewanego i mam nadzieję, że się wydarzy.

Oglądamy.

– Tak sobie teraz myślę, że fajny byłby koniec, w którym Harry i Gellar z padami graliby w live version „Street Fightera”. Każdy oczywiście swoim zawodnikiem, czyli Deksem i Travisem. To by było coś!

– Tu jest! Tu jest! Dobrze, gringo, że podpisałeś ten kontrakt na dwa nowe sezony, bo byś się tu utopił.

– To powinni zapodać do sceny wyławiania:

– Już miałem pisać, że brakło mi Oczywistego Komentarza, a tu „On nas okrada”.

– Jak pech to na całego. No ale skąd Dex miał wiedzieć, żeby wizę zabrać 😉

– W uszach słychać pytanie gambita: czemu Dex uważa, że już nie znajdzie Travisa skoro ma numer jego telefonu?

– Dobra rada dla początkujących scenarzystów: kiedy już wiemy, że główny bohater kocha nad życie swojego dzieciaka nie marnujmy kilku minut finału na pokazanie nam tego jeszcze raz tylko po to, żeby potem widz jeszcze bardziej czuł cierpienie bohatera w sytuacji porwania mu dzieciaka. To tak nie działa, bo widz ziewa.

– Z poradnika scenarzysty: kiedy twoja bohaterka czuje coś do faceta upewnij się, że gdy go spotka następnym razem po uświadomieniu sobie tego, to nie będzie miał na sobie koszuli.

– HA HA HA. Dziura w obrazie bezcenna. Wydaje mi się, że żenada osiągnęła właśnie nowy poziom. Brakło tylko komentarza Captain Obviousa: „Dzięki Bogu, że nikt nie wszedł do pokoju przede mną. Na szczęście mieli tylko godzinę przewagi”.

– Swoją drogą znam już odpowiedź na pytanie, które mnie męczyło przez ostatni odcinek – dlaczego Travis narysował Deksa łysego.

– Elite crew 😀

– Nie znaleźliśmy żadnego ciała. – Bo jestem tutaj.

– Quinnowi pali się grunt pod nogami. Będzie musiał dokonać czegoś spektakularnego, żeby udowodnić, że można na nim polegać. Opcja neutralna?

– Ładnie to tak przychodzić na pokaz swojego dzieciaka w ubraniu do zabijania?

– Tylko twardziele noszą w kieszeni spodni strzykawkę z założoną igłą.

– Tylko twardziele przygotowują takie twisty jak ten ze strzykawką.

– Travis Świecące Jajka.

– No i za nami kolejny z tegosezonowych finałów (po „Czasie honoru” i „Sons of Anarchy„), który doskonale pasuje do zbioru „Jak to? Nie ma jeszcze jednego odcinka?” Grande… Granda finale.

PS. Ktoś wie po kiego grzyba było ciągnięcie ten żenuły pod tytułem „Quinn dużo pije, Angel się wkurwia”? Ja się tu naszukałem podbudowy pod dętkę Quinna… Silly me.

PS2. Dex się bez problemu z tego wyłga. Należy pamiętać, że Debra przyłapała go na zabijaniu jednego śmiecia, a nie z kolekcją poćwiartowanych zwłok na łódce.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.