Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

Tłumacze, nie wkurwiajcie mnie!

Czyli notka z gatunku: psy szczekają, karawana jedzie dalej. Ale musiałem się gdzieś wyzewnętrznić :)

A mowa będzie o zakończonym niedawno trzecim sezonie „Castle’a”. Ale najpierw trzy słowa o samym sezonie. „Castle” nadal zachowuje wysoki poziom rozrywkowo-wesołego serialu kryminalnego i za to mu chwała. Szkoda jednak, że scenarzyści nie szukają jakichś nowych sposobów zaciekawienia widzów i spoczęli na laurach stworzonego przez siebie pomysłu na serial. W związku z tym jeden odcinek zlewa się z drugim w jedną całość, a i dystansu do historii i schematu jakby mniej niż na początku. Dlatego też trudno się zachwycać ponad miarę, ale i trudno odmówić sobie przyjemności oglądania, gdy już w serial się wciągnęło. A że zakończenie sezonu było klawe, to i teraz nic tylko czekać do sezonu kolejnego. Choć trochę szkoda, że „normalny” odcinek serialu nie może mieć takiego poziomu jak finał. Nawet taki trochę naciągany i znikąd wyciągnięty.

A teraz przechodzimy do sedna, czyli do tego jak mnie tłumacze castle’owi doprowadzili do zdenerwowania. Choć trzeba przyznać, że zaczęło się zgoła odmiennie i dostarczyli mi masy funu na początku odcinka:


cas1

Prawdziwa perła :) Jakby ktoś nie wiedział, to Castle powiedział, że przydałaby mu się pomoc – choć dosłowne tłumaczenie jego słów z pewnością było zabawniejsze 😉 I nie, na końcu poprzedniego odcinka nie dostał postrzału w rękę ani nic.

Niestety przy końcu nie było już tak wesoło, a grzech przez nich popełniony choć jest standardowym grzechem tłumaczy, to jednak w tym przypadku jakoś tak boleśniej mnie uderzył.

LUDZIE! Przestanie się podpisywać, gdy film/serial jeszcze się nie skończył. Ja wiem, że w serialu nie ma miejsca na podpisy i dedykacje dla kochanych niuni, bo rip kończy się wraz z końcem odcinka, ale skoro tak to lepiej odpuścić niż wkurwić widza.

SPOILER DOTYCZĄCY KOŃCÓWKI TRZECIEGO SEZONU CASTLE’A!!!!!


cas2

No naprawdę, ręce opadają. Koniec sezonu, napięcie rośnie, pełno emocji, kapitan nie żyje, wzruszający pogrzeb, Becket dostaje ze snajperki, wszyscy w szoku, Castle krzyczy, że kocha Kate, widownia na granicy krzeseł… a tu „DZIĘKUJEMY, CASTLE’USIE”…

A zaraz potem zaproszenie do polubienia strony na Facebooku. Zgadnijcie, jak bardzo w takim momencie mam ochotę cokolwiek polubić?

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.