na żywo – Retransmisja z Oscarów, część 2

20:05 – To część druga. Część pierwsza TUTAJ. Jej instrukcja obsługi niżej we wpisie z 18:12.

18:12 – Dobra, oszukałem w poprzedniej aktualizacji – od razu piszę podsumowanie, bo to to tylko dwa zdania. Ale najpierw słowem wprowadzenia, bo to ważne na początku tej notki:

Poniższą transmisję przerwała mi najpierw awaria Bloksa, a potem awaria UPC. W związku z czym nie mam zielonego pojęcia, czy połapiecie się jak to przeczytać. Podejrzewam, że są dwie notki lajwem pooskarowym. Należy je czytać od spodu pierwszego wpisu do góry (w przypadku istnienia jednej notki – podobnie) zaczynając za każdym akapitem od podanej godziny. W trakcie takiego czytania czeka Was mementowy twist, z którym poradzić sobie musicie już sami.

Podsumowanie? Nudno i bez sensacji. Ze trzy niespodzianki na krzyż (niespodzianki dla mnie). Szczegóły w transmisji lajw. Oscary rozdane po gospodarsku i tylko True Grit szkoda, bo mogli im coś tam wepchnąć na pocieszenie. Kostiumy jakieś albo scenografia. prowadzący się sprawdzili, ale sama gala nudna i bez fajerwerków.

18:11 – Podsumowanie stuknę, jak mi wróci sieć i będę to mógł opublikować :/

18:10 – Jeśli chodzi o najlepszy film to podobnie jak w przypadku aktorów – wszystko mogło się zdarzyć. Ale wygrał najlepszy. Chyba :)

18:03 – W kategorii pierwszoplanowa rola męska każdy miał równe szanse na zwycięstwo, więc każdy werdykt byłby sprawiedliwy. I tyle.

18:00 – Biedna Sandra Bullock. Wygląda jakby nie spała od listopada.

17:58 – No i się rozpłakała. Przemowy oskarowe są nudne. Adrienie Brody, wróć!

17:57 – No i tak, Natalie Portman… Nie będę narzekał, bo z konkurentek widziałem tylko pannę z Winter’s Bone, ale powtórzę to, co pisałem po Black Swan – wg mnie Natalie nie zagrała tu oskarowej roli. Po uzasadnienie odsyłam do zalinkowanej (o ile nie zapomnę jej zalinkować Bóg wie kiedy UPC powstanie z martwych) recenzji.

17:53 – WOW, jaki stolik:

Ron Howard wygląda na sphotoshopowanego :)

17:48 – Dobra, wrócę do wsteczniechronologicznego pisania, choć nadal nie mam UPC i nie wiem nawet czy mam czy nie mam Bloxa. I tak już wiadomo, że nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie tego czytał, kiedy taką porcję tekstu wrzucę za jednym zamachem i pewnie w dwie notki, bo limit 32kb może się okazać za mały.

Tak więc – najlepszy reżyser. Tak po prawdzie nie znam się na reżyserii. Uważam, że wszyscy robią za reżysera jego robotę, a on tylko siedzi na podpisanym stołku i potem wszyscy mówią, że to jego film, choć tak naprawdę niewiele przy nim się narobił. Wstęp ten stąd, że nagroda dla Hoopera nie jest dla mnie żadną niespodzianką, bo z mojego punktu widzenia o nagrodzie decyduje przeważnie nie to, który reżyser jest lepszy, a to, który film jest lepszy. A że wygra The King’s Speech… Wot i cała filozofia.

17:45 – Po szczegóły zaburzenia transmisji zapraszam do wpisu z godziny 16:54, a my jedziemy dalej. Aczkolwiek w skrócie: najpierw padł Blox, a potem padło UPC.

– Brak sieci i Bloxa, muszę szczerze przyznać, nie wpływa na chęć do kontynuowania tego lajwa. Dlatego teraz będzie raczej po łebkach. Tak czy siak efekty wizualne zgodnie z przypuszczeniami powędrowały do Incepcji. W międzyczasie magicy od efektów wyczarowali Boba Hope’a w śnieżnej kuli i kilka nieistniejących musicali. Ach no i jeszcze Billy Crystal przypomniał się światu.

– Sądząc po podziękowaniach osób z ekipy „Incepcji”, które do tej pory dostały Oscara – wszystko przy filmie zrobił Christopher Nolan, a oni się tylko pod jego dziełem podpisali.

– Montaż dla The Social Network? Nie znam się na tym, co prawda, ale zdaje się, że tego Oscara dostali nie za cały film, ale za scenę wioślarską.

– James Franco i Anne Hathaway się sprawdzają. Oboje w prowadzeniu show, a ona sama w przebieraniu się. Swoją drogą nigdy nie kumałem tej potrzeby przebierania sukni co pół godziny. Stałoby się coś, gdyby całą galę przetrwała w jednej?

– Rahman się na stałe zadomowił na galach oskarowych.

– Gwyneth to się do wydania płyty szykuje? A może już wydała?

– Piosenki denne. Oscar dla kogokolwiek byłby sprawiedliwy.

– Miałem ponarzekać na obecność Celine Dion, ale nie zepsuła „In Memoriam”, więc nie będę narzekał.

16:54 – Blox nie wytrzymał mojego blogowania na żywo z retransmisji :) i padł. W związku z czym wrzucę zbiorczo kilka uwag pod jedną godziną, co zaburzy chronologię transmisji jak w „Memento”!

– Widział ktoś Polaków na gali? Bo Indianie byli:

– Ktoś zrobił tą kiecką krzywdę dziecinkom Scarlett Johansson:

A swoją drogą jakoś tak ucichło ostatnio o Scarlett. Czyżby to oznaczało, że można się spodziewać w ramach przypomnienia o sobie jakiejś rozbieranej sesji?

– Oscary za oba dźwięki bez niespodzianek.

– Nie trzeba być Jacykowem, żeby widzieć, że kiecka Tomei też obleśna:

– O fak! Wściekły się z tymi kieckami? Ciekawe, czy Cate sama sobie to wycięła z kartonu, czy ktoś jej pomagał:

– Sądząc po liście nominacji – charakteryzacja w tym roku miała się marnie. Zatem: w królestwie ślepców – jednooki królem. Swoją drogą Rick Baker ma już tyle Oscarów na koncie, że powinni dać mu Złotego Oscara i już nie nominować. Zaraz… Oscar już jest złoty…

A tak w ogóle, to jakaś ściema z tą żoną Bakera. Wygląda raczej na takiego faceta (Baker, nie jego żona; choć…) co gustuje w mężach. No ale skoro już odkryłem spisek antygejowski na tegorocznych Oscarach, to może mu kazali powiedzieć, że ma żonę?

– Zagadka Dnia: jakim cudem babka, która dostaje Oscara za kostiumy ubiera takie denne rękawiczki?

– Śpiewa Randy Newman. Dźwięk jak w polskich filmach.

– Duet Mandy Moore i Ktoś Tam potwierdza, że przeważnie to piosenki są najnudniejszą częścią każdej oskarowej ceremonii.

– Krótki dokument, krótka fabuła – jak co roku nie znam żadnego, więc nie będę się mądrzył. A długich dokumentów spiszę tytuły i obejrzę.

Ale tak sobie myślę, że w krótkim dokumencie chyba najprościej Oscara zdobyć. Montujemy coś?

Aha, to tutaj Banksy’ego wyryćkali. Znaczy tak mówią na mieście, ja nie miałem okazji spotkać się z dziełami tego pana nie licząc wstępu do jednego odcinka „Simpsonów”.

– Już nie tylko Blox, ale i UPC leży. No to se poblogowałem lajw…

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.