Serialowo, s03e01

Pilot poleciał w zeszłym tygodniu, czas więc na pierwszy odcinek nowej serii „Serialowa”. Poprzednia była krótsza niż „Coupling”, bom stracił zapał do oglądania seriali – jak będzie teraz? przysłowiowy chujwie. Pewnie podobnie. No ale gdyby tylko z tego powodu rezygnować z pisania notki, to w ogóle nic by nie było sensu robić, bo na zakończenie i tak się umrze. Bez twista :)

Pisać na razie za bardzo o czym nie ma, bo sezon serialowy dopiero się rozkręca, ale przecież nie przegapię okazji do ponarzekania na:

Sons of Anarchy 3×02

Charming to rzeczywiście charming miasteczko. W samym centrum dochodzi do strzelaniny, ginie dzieciak, jeden z motocyklistów prawie rozwala o asfalt czaszkę napastnikowi, a na dokładkę ginie policjant. Na drugi dzień pod aresztem nie ma żadnego TVN24 ani innej telewizji, podejrzewam, że już o 5 rano służby miejskie zmyły z asfaltu krew, żeby nie było po niej ani śladu i generalnie cisza i spokój i tak jak gdyby nic się nie stało. Motocyklista, który prawie rozwalił komuś czaszkę o asfalt wychodzi sobie z paki, łapie za giwerę i parę minut później strzela z niej w miejscu publicznym i nie ma żadnej afery. Żadna Wrona ani Cebula nie nadaje na żywo z miejsca tragedii, portale internetowe nie prześcigają się w publikowaniu nagrań amatorską kamerą umieszczonych na Youtube, a w telewizji nie ma debaty na temat łatwości w dostępie do broni i brutalizacji społeczeństwa. Nie ma też kwesty na rzecz chłopca, który zginął w strzelaninie, a tam, gdzie zginął gliniarz nie palą się znicze. Aż się chce być przestępcą!

Zgodnie z przypuszczeniami z zeszłego tygodnia żadnego trzęsienia ziemi nie było. Syndrom „Następny Odcinek Będzie Zajebisty!” rozegrał się zgodnie z obowiązującym w serialach standardem, czyli że żadnego następnego zajebistego odcinka nie było. Wstrząs z końcówki 3×01 nie wpłynął znacząco na napięcie w odcinku i w zasadzie równie dobrze mogłoby go nie być. Nawet po glinie nikt jakoś specjalnie nie rozpacza. Zupełnie jak gdyby gdzieś wyjechał i miał wrócić za trzy odcinki.

Były Meksy, Neonaziści, teraz są Irishe. W następnym sezonie pewnie będą bojownicy o wolność Palestyny, a w piątym Tutsi i Hutu. No i spoko, przynajmniej jest różnorodnie. Ale mogłoby się coś dziać. Bo 3×02 był cholernie nudnym odcinkiem.

Survivor 21×01

Długo czekałem na nowy sezon „Survivora”, ale w końcu się doczekałem. Czekanie było tym dłuższe, że poprzedni sezon w związku z moim niedopatrzeniem zupełnie mnie nie interesował. Teraz omijałem spoilery jak tylko się dało i w końcu mogę spokojnie oglądać.

Pierwszy odcinek jak to pierwszy odcinek. Mało kogo się zna, więc trudno mówić o jakichś specjalnych podnietach w trakcie oglądanie. Prawdziwa jazda się zacznie za parę odcinków dopiero, a póki co sezon przebywa w fazie rozruchu. Nawet nie jestem w stanie powiedzieć, czy kogoś jakoś specjalnie polubiłem czy nie. Zabrakło kogoś w typie Russella. Nawet nie chodzi o samego Russa, ale kogoś, kto dla zabawy spaliłby lasce tę protezę 😉

Benry, LaFlor… Losta się naoglądali czy jak?

Z niecierpliwością czekam na rozkręcenie się sezonu. Jestem spokojny, jeśli chodzi o pewność tego, że coś będzie się działo.

Nikita 1×01

Obejrzałem w zasadzie tylko po to, żeby ta notka była dłuższa.

Okazuje się, że wszystkie super-hiper-laski zabójczynie najłatwiej znaleźć w aptece. Wcześniej czy później jakaś przyjdzie kraść prochy i voila, mamy assassina. „Nikita” zaczyna się w tym samym miejscu co filmowy pierwowzór, ale ten punkt wyjścia jest początkiem ciągu dalszego historii zabójczyni, która uciekła swoim stworzycielom. I teraz stworzyciele za nią gonią, a ona im ucieka. A że stworzyciele cały czas kogoś tworzą, to zastęp goniących ludzi jest spory do zabicia. Nikita będzie więc miała co robić. Pytanie tylko, czy ja to będę oglądał.

Chyba nie. Ewentualnie jednym okiem podczas robienia czegoś innego. Jak przystało na serial akcji jest w nim sporo akcji, ale nic takiego, co przykułoby jakąś specjalną uwagę. Ot ganiają z giwerami i czasem strzelają – standard. A żeby takie coś miało odnieść sukces, to potrzeba jest tego czegoś więcej. Tego haczyka, jakim np. w „Spartakusie” są krew i cycki. Tam też nie ma nic nowego. Facet się mści i tyle. Ale za to ogląda się to świetnie i dostaje ilość krwi przelanej jak chyba nigdy wcześniej w serialach (a nawet jeśli to i tak rzadko). Tu na duże ilości krwi nie ma co liczyć (na małe też chyba raczej nie), więc nie do końca wiem, jakim cudem producenci serialu chcą liczyć na przyciągnięcie widza przed ekrany dając mu odgrzany kotlet podany na standardowym telewizyjnym talerzu. Może gdyby jego fabuła była jakaś wybitna. Ale nie jest. A akcja z manekinem na cmentarzu bije rekordy głupoty.

***

Zrewidowałem swój pogląd co do „Boardwalk Empire” Scorsese. Z bliżej nieokreślonych powodów mnie nie eksajtował zupełnie. Ale już mnie eksajtuje 😉


Boardwalk Empire: About Boardwalk Empire
Załadowane przez: HBO. – Cała telewizja i wczorajsze programy, online.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.