Self-censored wulgarny tytuł

Nie chcesz czytać bzdur, a chcesz poczytać o „Glee” to przewiń notkę do dużego wycentrowanego TUTAJ.

Co za marny, jesienny okres. Dopadła mnie choroba, a potem roboty nazbierało się całą kupę (część z niej zapewne psu na dupę), że ledwo znajduję czas, żeby oglądać MŚ w siatkówce, MŚ na żużlu, walki bokserskie, mecze piłkarskie i O’Sullivana szalejącego (płacą za 147? nie? no to nie wbijam czarnej) w snookera (z marnym końcem) :) Gdzie tu znaleźć miejsce na obejrzenie czegoś, a co dopiero napisanie o tym czymś?

Mógłbym pisać o bele czym, ale to nie w moim stylu. Znaczy inaczej. Lubię pisać o bele czym myśląc, że to dzieło przynajmniej na miarę „Wojny i pokoju”. Ja udaję, że nie wiem, że to pisanie o bele czym, Wy jesteście na tyle mili, że pomijacie to milczeniem – równowaga w ekosystemie jest zachowana. Nie lubię zaś pisać o bele czym, wiedząc, że to jest pisanie o bele czym. Wrzucenie jakiegoś trailera na odczep się, czy coś w ten deseń. Okazuje się, że można lekceważyć Czytelnika zarówno nic nie pisząc, jak i pisząc coś :) A może po prostu – czasu nie ma i nie ma co na uszach stawać, żeby coś z siebie wydusić. Jak by nie było – mam już dwa akapity 😛

Obrodziło dzisiaj serialami, z każdym dniem będzie coraz więcej. O oglądaniu filmów nawet nie myślę. Ciekaw jestem co tam dzisiaj Dex nawywijał i Steve Buscemi, ale tego się pewnie nie dowiem. Może bym się dowiedział, gdyby nie mecz w siatkówkę z Serbią. Cóż, mecze łatwiej się ogląda robiąc coś przy okazji. Do filmu potrzeba skupienia. No chyba, że to polski film.

TUTAJ.

„Glee” w końcu obejrzałem. Nie mam nic złego na jego temat do powiedzenia. Dobrego w sumie też nie. Ot serial taki jaki był – gdyby nie piosenki to chyba bym go nie oglądał, taka jest prawda. Od dawna twierdzę, że scenarzyści sobie nie radzą za bardzo i zdania nie zmieniam. Zwroty akcji z dupy – typu JakJejTamZNiebieskimiWłosami nie jest już z Artie’em albo musimy wybrać kogoś do ekipy, bo ktoś tam odszedł bez pożegnania i pewnie zły, że pewnego dnia przyszedł na plan i dowiedział się, że nie gra – marne są. Coś musieli wymyślić, żeby jakoś pociągnąć akcję, to pociągnęli tak. Ostatecznie i tak ludzie oglądają serial dla piosenek, więc starczy. A że piosenki fajne to oglądać dalej będę i z pewnością dalej nie będę miał nic specjalnie złego ani dobrego do powiedzenia o tychże.

Źle nie jest, dobrze wcale. Jesień.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.