Lost – 6×08 – Recon

– Dzień dobry. UPC wyłączyło mi sieć, co jest wystarczająco dobrym powodem, żeby w końcu zacząć oglądanie nowego Losta.

– Oczywiście sieci nie mam już z godzinę, a wciąż się zbieram do oglądania. Tak tylko ściemniam, że się dobrze składa… No ale bez żartów. Zaczynamy.

– Muszę przyznać, że odcinek serialu zaczynający się bez „previously on” to dziwny odcinek. Zamiast oglądać, to zastanawiam się, czy wszystko jest w porządku i w ogóle zamiast się skupić, to dumam, czy czasem czegoś w odcinku nie brakuje. Szczególnie, że ten zaczął się dość dziwnie, bo nie przypominam sobie jakiegokolwiek związku Sawyera z kryjówką Claire. No ale ja ogólnie mam słabą pamięć.

– Wiem, że jestem nudny, ale jako że to odcinek sawyerocentryczny to Koreańczycy pewnie znowu się nie zejdą biedactwa.

– Czy ja dobrze widzę Gretchen w łóżku z Sawyerem?

– Nic się nie zmieniła. Bohatera? Bronią?

– „Jak kilo gwoździ w worku po rodzynkach”?!?! No ja rozumiem, że obecność Gretchen wymaga kreatywnego tłumaczenia ;P ale KAAMAAN! 😉

– Zagadka Odcinka, Która Nie Doczeka Się Odpowiedzi – Kiedy Greczynka zdążyła włożyć majtki?

– Zawsze podobał mi się casting Balastów. Każdy jeden ma w oczach coś takiego, że od razu widać, że to Balast.

– Funny Fact: dziewczyny Sawyera lubią pokazywać nagie plecy, a piersi zakrywać prześcieradłem. Czy czym tam się przykrywają.

– Funny Fact 2: rudzielce nie wiedzą, jak wygląda t-shirt.

– Funny Fact 3: Sawyer na wspomnienie seksu w klatce słyszy dzwonki.

– Funny Fact 4: Czarny Dym potrafi dać z liścia.

– Kasuję Funny Fact 3. Sawyerowi cały czas coś dzwoni. Tylko nie wie, w którym kościele.

– Odcinek na półmetku jest najbardziej klasycznym z klasycznych zapychaczy. Nie wydarzyło się nic, czego można by nie pominąć.

– Życiowa Prawda Odcinka: smrodu rozkładających się ciał nie czuć z jedenastu metrów od nich. Z dziesięciu już czuć.

– A tak swoją drogą to obecność Charlotte mnie zaskoczyła, bo nie mam pojęcia, jak nazywa się aktorka, która wciela się w tę rolę. Za to wiem, jak nazywa się aktor, który gra Anthony’ego Coopera i mogę z całą świadomością stwierdzić, że dzisiaj go nie zobaczymy.

– Brat Charliego… Cóż, takie smaczki są OK, ale na chwilę obecną wygląda na to, że są jedyną atrakcją tego odcinka. A to o wiele za mało, żeby było się czym podniecać mignięciami znanych postaci. To już od pierwszego sezonu przecie mamy. „O, a w telewizji był Sayid”… Zbyt duże to pójście na łatwiznę.

– Życiowa Prawda Odcinka 2: koledzy potrafią się zdenerwować, jeśli się im nie powie, że poleciało się do Sydney.

– Kogo przypomina mi Zoe? Aż sobie sprawdzę… Nie mówiłem? Aha, no mam już sieć… Tak więc… Hmm, nikogo.

– LOL. Ale ciołki przypłynęły z Widmore’em :) Wiem, wiem, nie oceniaj książki po okładce.

– Cha cha. „Domek na prerii”.

– Dziwna ta Charlotte. Tak się wkurza jakby jej co najmniej słonecznik łuskany przyniósł 😉

– Z drugiej strony… Cham z tego Sawyera, że piwo zabrał z powrotem. Zero manier.

– Przypomniało mi się „Die Hard 2”:
– A może: załatwisz mi coś tam, a ja pozwolę ci żyć?
– Ten to się umie targować!

– Werdykt: nędzny odcinek. W myśl żelaznej zasady: jeśli poprzedni odcinek był przeciętny, ale skończył się trzęsieniem ziemi zapowiadającym zajebisty następny odcinek, to następny odcinek jest jeszcze bardziej przeciętny, bo poprzedni odcinek wcale nie był przeciętny, ale (w myśl scenarzystów) przełomowy.

– A jeszcze darujmy sobie na koniec jeden myślnik z następnego odcinka i napiszmy go już tutaj: następny odcinek będzie richardocentryczny, więc Sun i Jin znów się w nim nie zejdą.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.