Archiwum miesięczne: Styczeń 2009

Indie są wszędzie, część ostatnia

Indie są wszędzie, część ostatnia

No dobrze, to rzeczywiście była głupia kategoria i dzisiaj ją żegnamy. Wszystko dlatego, że Indie są rzeczywiście wszędzie począwszy od „Czterdziestolatka”, a skończywszy na „Dniu, w którym zatrzymała się Ziemia”, a dotarło do mnie w końcu, że wielkiego sensu nie ma pisanie notek typu – Indie były tu i tu. Widać nie nadaję się na kolekcjonera pierdół. A jako, że ...

Czytaj dalej »

Hamlet, Alfabetyczny Morderca, Piorun i Transporter to szczęściarze w dniu, w którym zatrzymała się Ziemia

Hamlet, Alfabetyczny Morderca, Piorun i Transporter to szczęściarze w dniu, w którym zatrzymała się Ziemia

Wnimanie, wnimanie, podejście sześćdziesiąte siódme do krótkiego opisania filmów, które oglądałem w ostatnim czasie, a na które nie warto (bądź zdecydował leniuch factor) poświęcać osobnego wpisu, bo wystarczy zbiorczy. Wszystkich pięciu fanów tego bloga (czy aby nie przesadzam? znaczy w sensie z powtarzaniem w kółko tego samego czerstwego dowcipu, a nie co do liczby fanów ;P) wstrzymało oddech… czy tym ...

Czytaj dalej »

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona [The Curious Case of Benjamin Button]

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona [The Curious Case of Benjamin Button]

Z filmu na film coraz ciężej jest mi się zakochać w Davidzie Fincherze. Większość populacji kinomanów pieje peany na rzecz jego kolejnych filmów, a tymczasem ja, Q-totalne-bezguście uważam, że wyszedł mu tylko jeden dobry film. Co tam dobry, genialny! Tym filmem było „Siedem”. Wszystkie inne były takie same – bardziej lub mniej nudne. Dobre, ale nic więcej. Widać w nich ...

Czytaj dalej »

Masz ci los, walczę o Bollywood, cz.2

Masz ci los, walczę o Bollywood, cz.2

CZĘŚĆ PIERWSZA TUTAJ A gdy się obudziłem:Sprawa jest skomplikowana co najmniej Owszem, Bollywood święci szczyty powodzenia, ale jest drugi biegun, znacznie potężniejszy, pełen Montych, którzy nie wiedzą o czym mówią 😛 ale mają ukształtowaną opinię i koniec. Posty moje i schizki, pewnie że entuzjastyczne, biorą się pewnie stąd, że jakby to nie zabrzmiało, potrafiliśmy się wznieść na podziały i spróbować. ...

Czytaj dalej »

Masz ci los, walczę o Bollywood, cz.1

Masz ci los, walczę o Bollywood, cz.1

Na prf-ie (usenetowy pl.rec.film) gorąco się zrobiło. A wszystko przez nieszczęsnego „Slumdoga„. Zapodaję, tylko za bardzo nie wiem, jak to sensownie podzielić, żeby się dało czytać ze zrozumieniem 😉 TUTAJ link do tej dyskusji, można się włączać. nimrod:Ogólnie polecam [„Frost/Nixon”]. O niebo lepsze od tej boliłódzkiej szmiry :> (patrz – ostatnie 20 min Slumdoga…:). Monty:No to jest szmira conajmniej dekady. ...

Czytaj dalej »

Siedem dusz [Seven Pounds]

Siedem dusz [Seven Pounds]

Trzy sprawy: Pierwsza. Gdyby ten film miał premierę w lutym, kwietniu czy w sierpniu, to z pewnością przychylniejszym okiem bym na niego patrzył. Koniec grudnia jednak nie pozostawia wątpliwości, że do czynienia mamy z kolejny filmem z modnego ostatnio gatunku „film oscarowy”, na który nie potrafię patrzeć inaczej niż przez pryzmat oczekiwań jego twórców, a w szczególności Willa Smitha, który ...

Czytaj dalej »

Obywatel Milk [Milk]

Obywatel Milk [Milk]

Historycznie dzisiaj na Q-Blog-u. A wszystko dlatego, że w końcu udało mi się z ruszyć z ambitnym oscarowym planem i po wielu podchodach zacząć oglądać głównych faworytów zbliżającej się ceremonii. Zmusić się oglądania zadziwiająco trudno, wybrać co chce się obejrzeć jeszcze trudniej – same kłody pod nogi. Skończywszy na niewygodnym krześle przed niewygodnym stolikiem od których bolą mnie dupa, plecy ...

Czytaj dalej »

Frost/Nixon

Frost/Nixon

Cóż by to była za recka Quentina, gdyby nie narzekał, że nie wie, co napisać, bo jest niewyspany/chory/zmęczony/łotewer i nie może zebrać myśli, prawda? No więc i tę koniecznie trzeba opatrzyć taką klauzulą. I jak zawsze: będzie krótko, bo mi się nie chce rozpisywać. Kiedy prezydent Nixon zrezygnował z prezydentury, wielu było zawiedzionych jego postawą. Nie przeprosił za swoje postępowanie ...

Czytaj dalej »