Lost – 5×03 – Jughead

– Efren Salonga – potem pokombinuję nad anagramami ;P Son Eferalgan… Etopiryna może 😉

Po zastanowieniu zaprzągłem Chińczyków do anagramowania. Wykombinowali 6724 anagramów.

– Tak bez wyjałowienia? Fuuj.

– O rany, odpuściliby już tych Balastów. Dwóch nowych siakichś i nawet się jeden odezwał. Jeśli ich zaraz nie zabiją to stracę szacunek do serialu.

– Jaki ten „Lost” jest przewidywalny ;P Dwa wybuchy i już Balast-2. W dobrą stronę idzie ten serial.

– No, fajowy by był taki odcinek z Balastami w stylu FPP.

– Tej młodej z karabinem i szczękościskiem przydałby się solidny dialect coach.

– Ekspertem nie jestem, ale jak to jest łacina…

– Wyrocznia vel mamusia Faradaya mignęła przez ułamek sekundy:

?

– Charlie Hume. Sprytnie. Jak spytają Desmonda po kim ma imię dzieciak to powie, że po Charliem, a jak Penny to, że po dziadku.

– Rudzielce nie powinny podróżować w czasie… Trochę kiepawo z tymi ciągłymi skokami (że też ubrania im się na grzbiecie trzymają ;P), no ale co tam. Szkoda, że na koniec nie wyskoczył dinozaur. To by była końcówka!

Nudnawy odcinek.

PS. Tak trochę po linii najmniejszego oporu idą korzystając z możliwości przeskoków w czasie. Tu młody Widmore, tam jeszcze ktoś się pewnie trafi. Zero inwencji – maksimum efektu: ooo, młody Widmore! jaaaaa!!

PS2. River, Ty mnie chyba w błąd wprowadzasz, no! Bo Sayid to w ogóle jest cięty na Bena czy niekoniecznie i tylko mi wodę z mózgu pytaniami robisz 😛

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.