Sceny z życia warszawskiego

Przeżyłem poranek rodem z japońskiego horroru:


Pobawiłem się z psem (ktoś wie, jak (w jakim programie) obracać te filmiki przed uploadnięciem, żeby nie trzeba było szyi łamać chcąc je obejrzeć?):

Za oknem zobaczyłem wiewiórkę, której nie dało się zrobić fajnej foty moim aparatem w komórce:

Poszedłem na spacer z dwoma domownikami:

Zrobiłem zdjęcie tramwajowi, żeby móc szpanować u siebie na wsi, że taki widziałem:

Dowiedziałem się, że mam talent fotograficzny:
a). „te buty ożywiają zdjęcie i odwracają uwagę” (czy coś takiego 😉 ):

b). „świetne zdjęcie ruchu!”:

Choć ja osobiście wolę poniższą fotę i chcę ją wysłać na World Press Photo:

Pozachwycałem się stolicą:

Poczułem się jak u siebie w domu:

Widziałem fajny samochód (ktoś wie, co to?):

Odbyłem ciekawą konwersację:
– O, masz pod domem zakłady bukmacherskie.
– Gdzie?
– O tu:

– No co ty? Przecież tu jest jakaś siłownia czy coś.
– Ale skąd, to bukmacher.
– A ja myślałam, że tu sprzedają odżywki dla kulturystów.

A potem wróciłem z powrotem do domu, w którym zatrzymał się czas:

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.