To może w punktach

Bo kurde znowu dawno nic nie pisałem. Kolejność przypadkowa.

1. Nie obejrzałem żadnego filmu w całości, choć na co najmniej kilka miałem ochotę. Jedyne, co obejrzałem, to 30 minut „Footloose”. Lepsze niż cokolwiek z nowości, które mógłbym obejrzeć. Źle to świadczy o współczesnym kinie.

2. Szykujcie się powoli na nowy layout. Nie chcę zapeszać, ale… 😉

3. Co by się nie działo, najprawdopodobniej do końca kwietnia obejrzę od początku do końca! dziesięć filmów. W kinie! Zacznę od „Guru”. Potem „Yuva”, „Ta Ra Rum Pum”, „Jhoom Barabar Jhoom”, „Dhoom 2”, „Chak De! India”. Wszystko w ramach Bollywood Festiwal. Potem nie minie kilka dni i „Om Shanti Om”. A potem wszystko wskazuje na to, że zagryzę to jeszcze „Chatrapathi”, „Majaa”, „Ashok”. Tak, wiem. Nie musicie nic mówić…

4. Byłem dzisiaj (a właściwie to już wczoraj) na pizzy z Magdą i Michałem. Nic złego nie napiszę, bo oboje czytają tego bloga :) Było fajnie. Michał, odezwij się 19! (EDIT: 20. znaczy się :) ) Magda, pamiętam o „Dźwiękach muzyki”!

5. AAA!! Właśnie! „Dźwięki muzyki”!… No będę miał za jakieś dwadzieścia minut.

6. Zamówiłem sobie gitarę akustyczną i będę graaał, jupi! Choć pewnie jak znam życie to piosenki z bollywoodzkich filmów… A właśnie, miałem jednej poszukać, bo mi się nie chce akordów rozgryzać…

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.