Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

To już jest lekka przesada

Nie no, ja rozumiem chorować, ale żeby od ośmiu dni chorować? I gdy już wczoraj było całkiem ok i oprócz kłopotów z mówieniem z powodu spuchniętego gardła właściwie to nic wielkiego mi nie dolegało, a grzanki z pomidorem i mozarellą wchodziły po północy bezproblemowo, to dziś obudziłem się jak z krzyża zdjęty. Przeżuty i wypluty. Poważnie zaczynam się zastanawiać nad tym czy ja aby nie umieram.

A ja wczoraj obejrzałem film! „Takkar” się nazywał, był jak to się mawia „oldskulem” i przy okazji był całkowicie do dupy. Taka hinduska wersja świetnego „An Innocent Man” z Tomem Selleckiem, ale oczywiście sto razy gorsza. W rolach głównych Sunil Shetty (czas był dla niego łaskawy) oraz Naseeruddin Shah. Sunil jest wrażliwym fotografem z kopem z półobrotu, a Shah policjantem, który dość przypadkowo trafia do niego cztery razy z guna, a potem maskuje swoje gapiostwo podrzucając chłopczynie trzy kilo narkotyków. Sunil idzie do więzienia, tam zaczyna studiować prawo, no i tak już do spodziewanego końca w rytm strzelanin i pościgów, które pojawiają się podobnie do piosenek, czyli ni w piii ni w oko. Tak czy siak kolejny Bollywood odhaczony, choć tak dość po łebkach. Aśka przynajmniej miała fun, bo Sunil mrrr bleee 😛

Nadrobiłem też piątkowego „Losta”. O dwóch odcinkach już chyba nie pisałem, ale doprawdy nie ma o czym pisać. Wszyscy ci, którzy mieli nadzieję, że wiedza o tym ile odcinków pozostanie do końca pomoże lepiej rozplanować dynamikę serialu chyba muszą być zawiedzeni, bo serial wrócił do zapychaczowej nudy, tak jakby jeszcze parę odcinków mieli „w zapasie” i mogli je wykorzystywać na minimum konkretów. Tak trochę jednym okiem oglądałem, ale chyba nic więcej konkretnego nie dowiedzieliśmy się poza tym, że wg tzw. opinii publicznej katastrofę przeżyło osiem osób, no i tym, że Kasia przytargała z wyspy clairowego Aarona. Cała reszta zapchajdziur.

I co, chyba tyle jak na dzisiaj. Faszeruję się misiami żelowymi i pomarańczami. Byłoby miło gdybym się od czas do czasu nie wkurwiał, ale to chyba jest nie do uniknięcia. Trza się przyzwyczajać.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.