Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

Shooting Dogs

„Last year in Bosnia I felt exactly the same way. Best stuff I’ve ever done. Cried every day. Strangely enough over here… not a tear. Anytime I saw a dead Bosnian woman, white woman, I feel… that could be my mom. Over here they’re just dead Africans.”

Rok 1994, Ruanda. W ciągu kilku miesięcy wymordowanych zostaje prawie milion ludzi. To ludobójstwo odbywa się pod czujnym okiem Sił Pokojowych ONZ, których żołnierze związani rozkazami w celu zapobieżenia epidemii mogą jedynie strzelać do psów żerujących na trupach.

Film Catona-Jonesa, podobnie jak wcześniejszy „Hotel Ruanda”, opowiada historię jednego epizodu z ruandyjskiej wojny domowej. Tym razem grupa uchodźców znajduje schronienie w szkole prowadzonej przez katolickiego księdza, w której jednocześnie stacjonują wojska ONZ-u. Wszędzie poza murami szkoły czeka ich pewna śmierć, a ich sytuacja wydaje się być wyjścia nawet mimo usilnej pomocy nauczyciela, którą próbuje znaleźć jakieś wyjście. Jednak w kraju ogarniętym chaosem nic nie jest proste.

O „Shooting Dogs” trudno mówić w kategoriach dobry-zły. Nie sposób go jednak nie porównać do wspomnianego wyżej „Hotelu Ruanda” przy czym rozstrzygnięcie, który film jest godny większej uwagi zależy zapewne od tego, który z nich widziało się jako pierwszy. Dużo większe wrażenie wzbudził we mnie „Hotel…”, choć nie ulega wątpliwości, że oba filmy takie wrażenie wzbudzają w widzu, który dzięki nim może poznać bliżej tę straszną historię prawdopodobnie najkrwawszej wojny w historii Afryki. Wojny, której z pewnością dało się uniknąć, a przynajmniej ograniczyć rozmiary ludobójstwa.

„Shooting Dogs” to przejmująca historia, która pozostawia po sobie wiele pytań, na które często ciężko znaleźć jakąś dobrą odpowiedź. Film nie pozostawia obojętnym i momentami przeraża ujawniając ponurą prawdę o ludzkiej naturze. Uśmiechnięci i sympatyczni chłopcy chwilę później z tym samym uśmiechem mordują z bestialstwem innych, tylko dlatego, że należą do innego plemienia. A wszystkiemu przygląda się cały świat i nie robi nic. W końcu to tylko gdzieś tam, daleko w Afryce, gdzie zabijano się od zawsze i z pewnością jeszcze niejeden raz będą się zabijać.

Do obejrzenia pod rozwagę.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.