Archiwum miesięczne: Wrzesień 2007

„Believe in Me”

"Believe in Me"

Najgorzej, gdy człowiek zacznie oglądać jakiś nieznany bliżej film o pierwszej w nocy z myślą o tym, że sprawdzi tylko parę minut o czym dokładnie jest i ewentualnie dokończy go następnego dnia. Znaczy najgorsze jest nie dokładnie to, tylko sytuacja, w której film wciągnie i choćby nie wiadomo co, biedny człowiek musi go zobaczyć do końca. Lata gdzieś tak 60. ...

Czytaj dalej »

Nocna refleksja

Nocna refleksja

Taka mnie przed chwilą, gdy wróciłem przed kompa z dwoma częściami „Halloween”, naszła nocna refleksja: Najfajniejsze w posiadaniu sporej kolekcji filmów (mniejsza o liczby) jest to, że praktycznie nie grozi człowiekowi sytuacja, w której ma ochotę obejrzeć jakiś film, a nie ma go skąd wytrzasnąć. Tak, to bardzo fajne.

Czytaj dalej »

„Death Proof”

"Death Proof"

gambit:No jest tak, jak uwazalem – film bez tej calej Grindhousowej otoczki mogl sie nie sprawdzic; jest duzo prostszy niz poprzednie dziela Quentina, na pewno nie spedzono przy nim tyle czasu co przy Kill Billu lub PF. Raptem kilka lokacji, zadnego pamietnego dialogu, fabuly brak. Ale na pewno nie jest to najgorszy film QT i u mnie Kill Bille zepchnal ...

Czytaj dalej »

Wyrzuty sumienia

Wyrzuty sumienia

Czy to zdrowe? Mam wyrzuty sumienia, że przez ten weekend pojawiła się tutaj tylko jedna, na dodatek gópia notka. Siedzę teraz i myślę co by napisać, żeby można to było wrzucić na bloga. Liczę w myślach godziny i zastanawiam się czy starczy mi czasu, żeby obejrzeć jakiś film i go zrecenzjować. Znaczy czasu to mi starczy, ale czy nie usnę ...

Czytaj dalej »

Fajny ten Internet

Fajny ten Internet

Tak sobie słucham „Chick Habit” z „Death Proof” i się zastanawiam jak wygląda ta cała April March. Gdyby nie Internet to bym umarł i się nie dowiedział.

Czytaj dalej »