TOP 20 – Najkrwawsze filmy wszech czasów [miejsca 1-10]

Kiedy przystępowałem do stworzenia rankingu najkrwawszych filmów w historii kina myślałem, że będzie to dobra zabawa. Niestety, ułożenie w jakąkolwiek sensowną kolejność kilkunastu tytułów nie jest takie proste, nie mówiąc o tym, że kandydatów do poniższego zestawienia było dużo więcej niż miejsc do obsadzenia. Dość powiedzieć, że z planowanego Top10 koniecznie trzeba było zrobić Top20, żeby kilka tytułów nie zostało pokrzywdzonych (brałem pod uwagę produkcje fabularne stąd brak miejsca dla kina mondo i filmów z niesławnej serii „Faces of Death”). A i tak wiele filmów potraktowanych zostało zbiorczo.

W wielkich bólach zrodziła się poniższa lista, którą zapewne wiele osób ułożyłoby zupełnie inaczej. Jakby jednak nie było, moje Top20 wygląda następująco:

Miejsca 11-20 tutaj

10. „Mroczny instynkt” [„Buio omega” aka „Beyond the Darkness”] (1979)

Czasem dobrze być specjalistą od preparowania zwierząt. Szczególnie wtedy, gdy umiera ukochana kobieta…

Prawdopodobnie dzieło życia Joe D’Amato, włoskiego reżysera, który całe życie kręcił się pomiędzy gore a filmami porno i którego lista wyreżyserowanych filmów osiągnęła zawrotną liczbę 199 na liście IMDb. „Buio omega” to historia obsesji młodego mężczyzny, który znajduje ukojenie w nekrofilii. Sceny preparowania zwłok to tylko jedne z wielu atrakcji tego filmu.

9. „The Story of Ricky” [„Lik wong”] (1991)

Nie zawsze życie w więzieniu usłane jest różami. Czasem można stracić nos po zetknięciu się z heblem.

Powiem tak: Siu-Wong Fan, aktor wcielający się w rolę tytułowego Ricky’ego, po nakręceniu finałowej sekwencji filmu przez trzy dni nie mógł się domyć po hurtowej ilości sztucznej krwi użytej do tej sceny.

8. „Wieśniacy zombie” [„Redneck Zombies”] (1987)

Picie radioaktywnych odpadów grozi zdrowiu. Zarówno tych, którzy je piją jak i tych, którzy spotykają amatorów wysoce energetycznych napojów.

Miejsce ósme w całości przeznaczone dla filmów z wytwórni Troma. Wytwórni, która z ekstremalnie niskich budżetów wyczarowała całą masę półamatorskich filmów pełnych krwi, seksu i beznadziejnego aktorstwa. No, ale są tacy, którzy to lubią i nie przeszkadza im, że do kręcenia scen z głowami rozjeżdżanymi przez ciężarówki używano arbuzów. Miejsce w zestawieniu dla „Redneck Zombies”, który to film najczęściej pojawia się w odpowiedzi na pytanie o najkrwawszy film wyprodukowany przez Tromę.

7. „Nekromantik” (1987)

Miłość ci wszystko wybaczy? Tylko w piosenkach. Spróbuj stracić dostęp do darmowych ludzkich szczątków a zobaczysz ile warte jest uczucie twojej kobiety.

Zakazany chyba wszędzie film w reżyserii Jorga Buttgereita. Nieprzerwany korowód trupów, torturowanych zwierząt oraz romantycznie pokazanej… nekrofilii. A potem był sequel i znowu to samo.

6. „Violent Shit” (1989)

Pomińmy milczeniem fabułę, której w tym „filmie” nie ma. Film w cudzysłowiu, bo nawet najgorsza produkcja przeznaczona na video to arcydzieło w porównaniu z „Violent Shit”, który mimo to, podobnie do wielu pozycji z tego zestawienia, doczekał się kontynuacji.

Dialogów tu w zasadzie brak, bo cały czas ekranowy wypełniony jest morderstwami, których wykonanie jest przeróżne – od totalnie nieporadnych po wywołujące u widza obrzydzenie stopniowe patroszenie ofiar.

5. „Nadzy i rozszarpani” [„Cannibal Holocaust”] (1980)

To, że jesteś światowej sławy dokumentalistą nie oznacza, że kanibale będą czuli do ciebie respekt.

Klasyka kina kanibalistycznego oraz swoisty pierwowzór nakręconego wiele lat później „Blair Witch Project”. W zestawieniu na tym miejscu pierwotnie był „Niech umierają powoli” [„Cannibal Ferox”], który jest krwawszy od swojego poprzednika, ale z kolei „Cannibal Holocaust” jest lepszym filmem i to zadecydowało. Zresztą pozycję piątą ogólnie zarezerwowałem dla filmów spod znaku krwiożerczych kanibali. Przerażający zapis śmiertelnie zakończonej wyprawy do dżungli pełen okaleczeń, scen kanibalizmu oraz bezsensownego torturowania zwierząt (choć należy przypomnieć, że również i Andrzej Wajda dla potrzeb „Popiołów” zepchnął w przepaść konia).

4. „Aftermath” (1994)

Kolejny film bez fabuły i dialogów, ale za to z przesłaniem. Zaledwie półgodzinny zapis pewnej specyficznej sekcji zwłok połączonej z nekrofilią okraszony wzniosłą ścieżką dźwiękową. Niektórzy mówią, że bardziej realistycznie tego się pokazać nie dało i mają sporo racji.

3. „Królik doświadczalny 2: Kwiat ciała i krwi” [„Guinea Pig – Flowers of Flesh and Blood”] (1985)

Legenda głosi, że Charlie Sheen zaraz po obejrzeniu filmów z japońskiej serii „Guinea Pig” wziął pod pachę kasetę z nimi i zaniósł ją na policję twierdząc, że właśnie obejrzał film z gatunku snuff, czyli tzw. „film ostatniego tchnienia” pokazujący zarejestrowane na taśmie filmowej rzeczywiste zabójstwa. I to pewnie dla takich widzów jak Sheen, twórcy króliczej sagi udostępnili filmik z gatunku „making of”.

„Królików doświadczalnych” jest kilka. Pierwsze dwa szczególnie zapadają w pamięć, gdyż skupiają się tylko i wyłącznie na torturowaniu schwytanych przez psychopatów kobiet, które na naszych oczach zostają poćwiartowane kawałek po kawałku. Prawdziwie mocna rzecz. Następne części, również krwawe, noszą już w sobie szczyptę humoru, tak jak np. „He Never Dies” o biedaku, który chwilę po targnięciu się na swoje życie odkrywa, że najwyraźniej jest nieśmiertelny. Ot ironia losu.

2. „Martwica mózgu” [„Braindead”] (1992)

Najlepszy sposób na nadopiekuńczą matkę? Sumatrzańska małpia szczurza.

Gdyby piętnaście lat temu ktoś powiedział, że reżyser filmu, którego kulminacyjną sceną było poszatkowanie dwóch tuzinów zainfekowanych ludzi kosiarką do trawy, dostanie setki milionów dolarów na zekranizowanie trylogii Tolkiena, to zapewne nie spotkałby się z przychylną opinią na temat swojego zdrowia psychicznego. A jednak, Peter Jackson nie tylko dostał te miliony dolarów, ale i nakręcił jeden z nakrwawszych filmów w historii kina okraszony fenomenalnym czarnym humorem (to drugie miejsce również za „Zły smak” [„Bad Taste”]). „Braindead” długo walczył w mojej głowie o pierwsze miejsce w tym zestawieniu, ale na finiszu przegrał z o wiele bardziej przerażającym filmem.

1. „Man Behind the Sun” [„Hei tai yang 731”] (1988)

Kolejna legenda głosi, że seans dla cenzorów w pewnym australijskim kinie został w pewnym momencie przerwany a cenzorzy z powrotem zobaczyli biały ekran. Po kilku minutach wybrali się do kabiny operatora i zobaczyli, że ten półżywy siedzi w kącie i nie jest w stanie zmienić rolki z filmem.

„Man Behind the Sun” to oparty na faktach film opowiadający o nieludzkich działaniach tzw. Jednostki 731 założonej w okupowanej przez Japończyków Mandżurii. Japońscy „naukowcy” przeprowadzali tam eksperymenty na ludziach testując ludzką wytrzymałość na ekstremalnie niskie temperatury itp. Podczas oglądania trudno się zdecydować czy bardziej przerażające jest to, co oglądamy na ekranie (niesławne sceny zjadania kota przez setki wygłodniałych szczurów czy autopsji chłopca, do której użyto prawdziwych zwłok) czy też fakt, że wszystkie przedstawione tu okropności rzeczywiście miały miejsce (filmów z tej serii jest cztery, każdy oparty na faktach). Zdecydowane pierwsze miejsce.


Man Behind the Sun Trailer
Uploaded by scootaway

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl