Prevues of coming attractions

–„American Gangster”–

Lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku. Boss narkotykowy szmugluje narkotyki do Harlemu w trumnach zabitych w Wietnamie zołnierzy. Prochy w prochach.

Q-Prognoza  Z pozoru wszystko ładnie pięknie. Ciekawa historia oparta na faktach, za kamerą Ridley Scott, przed kartką papieru Steven Zaillian, przed kamerą Denzel Washington i Russell Crowe. Bardzo lubię Washingtona, który z reguły w złych filmach nie grywa (no czasem tylko mu się „John Q” trafi), a jeszcze bardziej lubię murzyńskie klimaty. Powinien więc wyjść z tego super film. A jednak mam pewne wątpliwości. Przede wszystkim nie było w trailerze niczego intrygującego (bo informacja o tym, że Denzel i Russell dostali Oscary nie jest dla mnie intrygująca). A być powinno, bo od tego jest trailer. Tymczasem obejrzeliśmy dwie minuty standardowej historii osadzonej w trochę niestandardowym miejscu i czasie, jeśli chodzi o mafijne opowieści. Wszystko wygląda OK, ale brakuje tego wykopu, który zachęca do obejrzenia filmu. Ot kolejny film o zabawie w kotka i myszkę pomiędzy policjantem a gangsterem. W związku z tym przeczucie mówi mi, żeby cudów się nie spodziewać. Aczkolwiek są one możliwe o ile Scotta nie zje rutyna. BTW moim skromnym zdaniem czas Crowe’a przeminął.

–„I Am Legend”–

Robert Neville (Will Smith) jest ostatnim żyjącym człowiekiem na Ziemi. Przygotowuje się na walkę z nieludzkim przeciwnikiem…

Q-Prognoza  O czymś takim właśnie pisałem wyżej narzekając na brak czegoś intrygującego. Z początku wygląda na standardzik – ludzie w panice, jakiś wybuch – pewno kolejny atak terrorystów, będą wiuchać flagi a Palestyńczycy pomagać Żydom. I nagle pac i wcale, że nie. I to jest właśnie ten intrygujący element, który powinien znaleźć się w trailerze, żeby zachęcić do obejrzenia filmu. Często można było usłyszeć, że najfajniejsza scena w „Vanilla Sky” to Cruise na pustym Broadwayu czy innej Wallstreet (nie pamiętam dokładnie), „28 Days Later” – Murphy i pusty Londyn, „The Devil’s Advocate” – Reeves i pusty Nowy Jork… no to patrząc pod tym kątem tu też już na starcie jest fajnie i do tego jest nadzieja, że wszystko inne też będzie fajne. O ile oczywiście ktoś tego nie spieprzy i nie będą się przez pół filmu ganiać w ciemnościach, w których nic nie widać. No, ale ja w Willa Smitha wierzę. Wierzę i lubię.

–„Hot Rod”–

Samozwańczy kaskader przygotowuje się do skoku swojego życia. Chce przeskoczyć motocyklem nad piętnastoma autobusami, aby zebrać pieniądze na operację serca swojego ojczyma.

Q-Prognoza  Wygląda zachęcająco. Mnie zachęciło bardziej niż nowy Ridley, choć oczywiście nie ma porównania. Przez całe dwie i pół minuty nie było ani jednego głupiego żartu o pierdzeniu i to jest duży plus. Choć nie należy się spodziewać ich całkowitego braku, bo za scenariusz odpowiada Pam Brady, która razem ze Stonem i Parkerem napisała scenariusz do pełnometrażowego „South Parku” i do „Team America World Police” (obydwa mi się podobały). Z drugiej strony, skoro to kobieta, to może fart-joke’i pisali w tych dwóch filmach Stone i Parker, a ona jakieś delikatniejsze zadania miała. W każdym bądź razie trailer zachęcający. Dodatkowo „pachnie” „Napoleonem Dynamite” a to też plus. I nawet ten Europe na ścieżce dźwiękowej kojarzy się z wujkiem Rico, miłośnikiem lat osiemdziesiątych.

–„30 days of night”–

Mieszkańcy miasteczka na Alasce podczas nocy polarnej zostają zaatakowani przez wampiry.

Q-Prognoza  Prognoza jest taka na dwoje babka wróżyła, bo znów mam mieszane uczucia. Dużo więcej wskazuje na to, że film będzie bardzo dobry, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że coś na pewno zostanie zepsute (czytaj: będzie za mało krwi w stosunku do tego, co mogło by być). Wrażenie nieumotywowane, bo rekacje widzów po bardzo przedpremierowym seansie (film jeszcze bez zakończenia i pewnie inaczej zmontowany niż efekt finalny) są np. takie: „I must say the movie was very, very violent. One scene shows Josh Hartnett’s character chopping off a vampire’s head (I mean completely cutting it off from start to finish)”, ale są też takie: „It was violent and bloody, but in no way was it excessive”. I coś mi mówi, że decyzja o ostatecznej „krwawości” filmu jeszcze przed nami, choć wydaje się oczywiste, że w kinie będzie wersja łagodniejsza a dopiero na DVD wyjdzie wersja „unrated”. A to minus. Z drugiej strony oczywiste skojarzenia z „300” same się narzucają, więc może nie będą się czaić z tą nieszczęsną krwią (no cóż ja poradzę, że tylko w ten sposób taki film zyska w moich oczach? pomijając bowiem „action-gore” to z historyjki o wampierzach nie zostaje nic). Na plus dodam też miłe skojarzenia z „The Thing” i z „Assault on Precinct 13” – to duże plusy. Sumując więc wszystko do kupy wychodzi na to, że może być tak, ale może też być siak.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl