Znak jakości Q – odsłona pierwsza

To tak na wypadek, żeby nie było, że jestem tendencyjny, czepiam się za bardzo, wybieram przykłady wyrwane z kontekstu itp. Mowa oczywiście o tłumaczeniach do filmów, które sobie wziąłem na celownik. Nie jest oczywiście tak, że wszystkie są do kitu, choć ten fakt nie powinien za bardzo tłumaczy cieszyć, bo dobre tłumaczenia tym bardziej podkreślają słabość tych kiepskich. Okazuje się, że mimo telewizyjnych wymogów i ograniczeń lektorskich można fajnie przetłumaczyć dany film bez zarzynania oryginalnych dialogów i z zachowaniem drobnych niuansów, które wpływają na to, że dany tekst jest oryginalny a nie uproszczony do granic absurdu na zasadzie: „żartu nie trzeba tłumaczyć, ważne, żeby widz wiedział, o czym mówią”.

Niniejszym więc znakiem jakości Q: chciałbym uhonorować polsatowskie tłumaczenie filmu „Nikomu ani słowa” [„Don’t Say a Word”]. Wziąłem je sobie na tapetę i już po dziesięciu minutach widziałem, że nie będzie się czego czepiać, więc odpuściłem notowanie błędów, szczególnie, że nie wynotowałem żadnego. Dalej nie oglądałem, bo film widziałem już wcześniej i nie było sensu oglądać go po raz kolejny. I w związku z tym chciałem przeprosić Pana Tłumacza (bądź też Panią), że nie zanotowałem jego nazwiska. Lepiej byłoby przedstawiać się na początku filmu niż na jego końcu.

Oczywiście bardziej wiarygodne byłoby poparcie przykładami zasadność tej, nazwijmy to, nagrody, ale spisywanie w locie dialogów i sprawdzanie ich z napisami angielskimi to zajęcie męczące i nie widzę większego sensu w notowaniu dobrych tłumaczeń, których siłą rzeczy jest cała masa w dobrym tłumaczeniu. Łatwiej wypisywać te błędne. Na przyszłość więc od razu zaznaczam, że kolejne edycje ograniczą się do poinformowania, które tłumaczenie moim zdaniem było dobre i, jeśli uda mi się zanotować, podanie tłumacza, który takiego tłumaczenia dokonał.

Przy czym zarówno pierdy z tłumaczeń jak i tłumaczenia dobre nie będą się pojawiać, aż tak często, bo taki zawzięty nie jestem, żeby się codziennie męczyć ze słuchaniem dialogów i porównywaniem ich z angielskim tekstem.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.