„Primeval”

Burundi terroryzuje krokodyl-olbrzym o dźwięcznym imieniu Gustave. Gustave zabija z częstotliwością większą niż naziści i nikt spokojnie nie może podejść do wody, żeby nie ryzykować straceniem połowy dupska. Do zbadania sprawy wydelegowany zostaje amerykański dziennikarz Tim Manfrey (Dominic Purcell), który z początku sceptycznie nastawiony jest do wycieczki do Afryki. Wkrótce okazuje się, że w Burundi nie tylko krokodyl Gustave jest groźny.

Kolejny krok w karierze Lincolna Burrowsa (Purcell of koz), choć raczej krok w dół. Z drugiej strony być może jest to jakaś metoda grać we wszystkim co się da przeciwnie do Scofielda, który nie gra w niczym. Inna sprawa, że Lincolnowi ciężko będzie się oderwać od roli serialowego półgłówka, skoro nawet nie próbuje się maskować inaczej. I tak w „Primeval” mamy do czynienia z tym samym poczciwiną, który brejkuje z prisona. Że fryzura (a raczej jej brak) ta sama to nic dziwnego, ale mógłby się choć raz zapiąć pod szyją. No, ale nie, biega po redakcji w rozpiętej koszuli i już. Weź mu i coś zrób.

„Primeval” jest filmem opartym na faktach. Krokodyl Gustave rzeczywiście zamieszkuje sobie tereny w pobliżu jeziora Tanganika a plotki głoszą, że zeżarł ponad 300 osób. Potwierdzono jednak _tylko_ 110 ofiar. Gustave ma ponad siedem metrów długości i waży ponad tonę.

Temat na film jest więc nawet ciekawy, ale sam film niestety już nie. Przysłowiowego dziada z babą w nim brakuje w wyniku czego dostajemy solidne pomieszanie z poplątaniem. Ciężko wyczuć czy to miała być komedia czy może film na poważnie, bo co trochę scenarzysta myli tropy. Po krótkim zastanowieniu dochodzę jednak do wniosku, że tradycyjnie tematy afrykańskie zostały tu potraktowane jako źródło na film i nikogo z grubsza nie obchodzi obecne w tle ludobójstwo, które jest udziałem nie tylko krokodyla. Owszem, przez moment nasz główny bohater (Lincoln a nie krokodyl) wyraża wątpliwość, że nikogo nie będzie obchodziło to, co dzieje się sześć tysięcy kilometrów w którąś tam stronę, ale z grubsza cały ten „background” w postaci wspomnianego ludobójstwa i autentycznego strachu przed krokodylem-zabójcą jest tylko po to, żeby Orlando Jones mógł rzucić zabawnego onelinera w stylu: „Przemycę cię przez granicę choćbym miał cię wepchnąć w dupę” albo „Nie sądziłem, że powiem to w obecności białych, ale niewolnictwo to była fajna rzecz”.

Raz jeden podskoczyłem na fotelu, więc choćby z tego powodu zapamiętam film. Cała reszta jest standardowa. Film jest dość krwawy (choć nie aż tak przesadnie) no i pełen idiotyzmów w postaci strzelania z pancerfausta do głównych bohaterów. Jest też animowany krokodyl, który raczej większego wrażenia na nikim nie zrobi. Na IMDb „Primeval” z notą 2.5/10 znalazł się w zestawieniu najgorszych filmów wg IMDb (miejsce 86), ale ja aż tak surowy nie będę, bo z całą pewnością widziałem wiele gorszych filmów. Też wystawię 2+ co prawda, ale moja maksymalna skala (6) jest mniejsza, więc nie jest aż tak strasznie źle, choć trzeba przyznać, że filmy, które oceniam poniżej 3 są do dupy. Mniej lub bardziej, ale do dupy.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl