Walentynkowy festiwal filmowy (2)

„The Evil Dead”

O tym jak ciężka bywa czasem miłość, przekonuje jeden z pierwszych filmów Sama Raimi (reżysera, który potem wyreżyserował kilka niestety nieudanych już filmów o miłości takich jak np. „For Love of the Game” z Kevinem Costnerem), który został nakręcony niemal w amatorskich warunkach przez bandę zapaleńców. Tym filmem był wspomniany na początku notki „The Evil Dead”.

Bohaterami filmu jest sympatyczna para, która dopiero staje na początku swojej miłosnej drogi. Aby bardziej scementować ten związek, Ash (Bruce Campbell) wpada na szalony by się wydawało pomysł. Zabiera swoją dziewczynę oraz swoich przyjaciół i razem wyjeżdżają na weekend do położonego w samym środku gęstwiny leśnej starego domku. Wbrew oczekiwaniom Asha, perfekcyjny wydawałoby się związek zaczyna się psuć.

„The Evil Dead” to poważniejsze spojrzenie na miłość. W przeciwieństwie do opisywanego wcześniej „Braindead” próżno tu szukać komediowych wstawek. To raczej poważny dramat opisujący genezę rozpadu związku dwojga ludzi. Nasi bohaterowie przechodzą całą drogę od miłości do nienawiści, a wkrótce miłosne wyznania zamieniają się w karczemne awantury podczas których w ruch idzie nawet łopata. Poprzez obserwację zachowań bohaterów możemy przekonać się jak cienką linią oddzielona jest miłość i nienawiść.

Choć od premiery „The Evil Dead” minęło już 25 lat (na przyszły rok szykowany jest remake; a w ogóle „The Evil Dead” jest częścią miłosnej trylogii, która za ambitny cel pokazała sobie pokazanie przekroju przez miłość na podstawie obserwacji bohaterów różnych epok) to poruszane w nim tematy są nadal aktualne wszak nieustannie trwa walka pomiędzy kobieta i mężczyzną na temat ich roli w związku i jaką każde z nich powinno zajmować miejsce. W końcu każdemu z nas od czasu do czasu zdarza się w przypływie gniewu i frustracji podnieść łopatę na swojego ukochanego.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.