Mały przewodnik po słynnych scenach filmowych (69)

Są reżyserzy, którzy kochają pewnych aktorów miłością szczerą i obsadzają ich w co drugim filmie, nawet jeśli żaden inny reżyser nie chce ich widzieć na swoim planie. Tak jednak jak Martin Scorsese kocha Roberta De Niro, to chyba żaden inny reżyser na świecie nie kocha/kochał jednego aktora.* Ich współpraca rozpoczęła się od „Nędznych ulic” [„Mean Streets”], a potem poszło jak z górki. „Taksówkarz” [„Taxi Driver”], „New York, New York”, Wściekły byk” [„Raging Bull”], „Król komedii” [„The King of Comedy”], „Chłopcy z ferajny” [„Goodfellas”], „Przylądek strachu” [„Cape Fear”], aż po „Kasyno” [„Casino”]. Jak więc widać na załączonym obrazku, wyszło z tego wiele wspaniałych filmów, a scenę z jednego z nich, obejrzeć możecie poniżej.

Panie i Panowie, „Taxi Driver”:

* Krótkie śledztwo pokazało, że były jednak przykłady współpracy reżysersko-aktorskiej,które przyniosły dużo większą liczbę filmów niż w powyższym przypadku. Takimi parami byli np. John Ford i John Wayne, oraz Akira Kurosawa. Całkiem niezłą listą wspólnych filmów mogą też pochwalić się Sydney Pollack i Robert Redford, oraz Billy Wilder i Jack Lemmon. Zresztą lista takich tandemów byłaby długa, a na niej znalazłaby się też moja ulubiona dwójka: John Woo i Chow Yun Fat. Wciąż liczę na to, że nakręcą kiedyś w Ameryce jakiś wspólny film. Jak na razie chłopaki wracają w rodzinne strony i zajmą się wymarzoną przez Johna Woo historią, którą pokaże na ekranie już za niedługo. Piękny to będzie film, innego wyjścia nie ma. Zwał się on będzie „The Battle of Red Cliff”, a oprócz Chow Yun Fata znaleźć będzie można w obsadzie inne megagwiazdy tamtego kina w postaci Tony Leunga i Andy Laua, wzmocnione niedawno kandydowanym do Oscara Kenem Watanabe. Kto się nie może doczekać? Ja! Ja! Ja! Ja…

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl