„M jak miłość” (odc. 440)

Jacek M. powraca. A konkretnie jego duch. W końcu co by to było, gdyby Marta żadnych problemów nie ma. No, a teraz będzie się miała czym przejmować, choć według mnie powinna bardziej zwrócić uwagę na co innego. Widać wyraźnie, że Inni mają chrapkę na jej dziecko. Sekretarka prezesa była bardzo zawiedziona, że Marta przyszła na rozmowę razem z Anią. Prawdopodobnie plan był taki, żeby odbić dzieckopodczas nieobecności mamy. Prezes był wyraźnie zmieszany na szczęście płacząca Ania ułatwiła mu zakamuflowanie zmieszania. W końcu doszedł do siebie i zaproponował Marcie kolejne spotkanie. No, ale nic z tego. Inni beda musieli inaczej zakombinować, żeby porwać Anię.

Małżeństwo Hanki i Marka wisi na włosku. Co w związku z tym robi Hanka, żeby jakoś temu zapobiec? To, co każda kobieta – zostawia męża samego i jedzie się wypłakać w ramię psiapsiółce. Typowe. Tymczasem kot pod nieobecność myszy harcuje. Czarnej Żabie Grażynie w to graj. W ogóle ona to mocno podejrzana jest. Zjawiła się nie wiadomo skąd, nawtykała wszystkim jaka to szycha w robocie jest i najlepsza w swoim fachu na całym świecie, a tymczasem tyle, co wiemy o jej pracy to to, że… została z niej zwolniona. Ja tu węszę większą rozróbę. Myślę, że jest jakieś drugie dno tego wszystkiego. W końcu Czarna Żaba Grażyna niby taka światowa i w ogóle, a w swoim gabinecie na ścianie ma zdjęcie Indianina w kapeluszu. Zero smaku. No i oczywiście pomijamjuż fakt, że leci na Marka. Marek to w ogóle żywy przykład dla polskiej młodzieży. Nie wiadomo nawet czy ogólniak skończył, a nie ma momentu, żeby dwie laski na niego nie leciały. No aktualnie laska i Czarna Żaba, ale to też się równa cztery piersi.

Pan Andrzej wyczuł pismo nosem. Jak tylko przekroczył próg przychodni, od razu było widać, że ubrał się jak taksówkarz. I rzeczywiście, po wielu miesiącach starania się o względy Marysi, ta pozwoliła mu się zawieźć do Grabiny. W ogóle Czarna Wdowa ni stąd ni zowąd siadła na dośc pokaźnej kupie pieniędzy. Najpierw zafundowała synowi samochód, teraz coś kupiła ojcu – prawdopodobnie sad. I tylko biedny Piotrek cierpi – pieniędzy mieli z Kingą tylko na dojazd do Kazimierza. Na miejscu mogli już tylko z pokoju nie wychodzić – nic więcej. Zapomniała o nich całkiem.

Rosemary wylazła z gabinetu. Jak zwykle z problemami.

Każdy inny na miejscu Lucka widząc Marka i Czarną Żabę Grażynę zachorowałby na „chorobę, o której mówiła Danielle”. Lucek jednak jest przedwojenny materiał. Nie tylko nie zachorował, ale jeszcze Marka ustawił do pionu. Zobaczymy czy na dłużej niż tylko jeden odcinek.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl