„Lost” 3×04 – „Every Man for Himself”

Odcinek absolutnie beznadziejny. Od samego początku do samego końca. Można go spokojnie skondensować w pięciu minutach, a i tak będzie wśród nich czas na nudę.

A pomarudzę sobie jeszcze troszkę, bo i tak muszę posiedzieć przy kompie jeszcze parę minut.

– Balast. Znowu ni w pii ni w oko. W golfa sobie gra. Nie wiem, może się czepiam, ale strasznie nienaturalnie znów to wyszło. Jakoś nie jestem przekonany, że zabawki głównych bohaterów poprzednich sezonów były dostępne dla maluczkich Balaścików. A tu nagle jeszcze trzeba Balasta prosić żeby się kijem rzucił.

– Sukienka. Cóż za wspaniały zbieg okoliczności, że akurat tuż tuż przed wyjściem Kate przez dach z klatki, Inni dali jej do przebrania spodnie. Kate w sukience nie byłaby taka łatwa do nakręcenia, żeby czasem kawałka majtek nie było widać.

– Sun, Jin i Sayid sobie pływali, pływali, pływali, a drugiej wyspy nie zauważyli. „Choroba, o której mówiła Danielle” rzuciła im się na oczy? A może ta druga wyspa jest, czary mary, niewidzialna?

– Flashback przewidywalny. Gdy tylko Sawyer pierwszy raz spojrzał na nowego więźnia, od razu było wiadomo jak się wszystko skończy.

– Motyw z ‚peacemakerem’ – przewidywalny. Maksymalnie.

– Szczęściarz z tego Bena (czy kto tam ma raka; śpiący jestem i nie za bardzo wszystko wypatrzyłem/wysłuchałem). Że też nie na mózgu mu guz wyrósł, czy na innej części ciała, na której Jack się nie zna.

– Brawo dla Desmonda! Przewidział burzę. Ciekawe tylko dlaczego nie przewidział, że piorun trafi w kij i poleci po piorunochronie w ziemię i musiał to sprawdzić. Chyba, że sobie nie ufa. [Po dłuższej chwili:] Aaach, no tak, Claire chciał uratować. Tego też nie przewidział, że Claire się nie zgodzi na przenosiny z namiotu? Strasznie obosieczna to broń dla scenarzysty takie przewidywanie przyszłości.

– „- Kochasz go? Kochasz go? Kochasz go?!?! – Taaak”. No dobrze, to przestanę go okładać.

I pewnie coś jeszcze, ale słabo kontaktuję po tych zaledwie trzech godzinach spania.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl