Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

„KOD DA VINCI” [„THE DA VINCI CODE”]

W paryskim Luwrze zamordowany zostaje kustosz. Umierając pozostawia po sobie zagadkę do rozwiązania której zostaje wezwany specjalista od symboli Robert Langdon (Tom Hanks).

Książkę Dana Browna na której oparty jest film czytałem dość dawno, ale nijak nie wpłynęła jej znajomośc na odbiór filmu. Pewnie dlatego, ze niewiele mnie w książce zaskoczyło, bo podejmowany w niej temat niczym nowym nie był, a i w rozrywce został już wykorzystany chociażby i w trzeciej części przygód Gabriela Knighta. Tak więc do seansu zasiadałem nie z nadzieją na zaskoczenie, a po prostu na dobry film. I go dostałem.

Lubię przygodowe filmy, lubię tajemnice sięgające odległych wieków, lubię klimat tajnych stowarzyszeń i pilnowanych przez nie tajemnic, nawet wątki historyczne lubię choć paradoksalnie nigdy nie lubiłem w szkole historii. Wszystko to można obejrzeć w filmie Rona Howarda więc nie było powodu dla którego miałby mi się nie podobać. A, że na deser był odtwórca głównej roli Tom Hanks, który w złych filmach nie grywa – tym lepiej. Obok niego byli nijacy Jean Reno i Audrey Tautou, no i dobry jak zwykle Ian McKellen (przypominam, że gej :-) ).

Najlepszy w całym filmie jest klimat tajemnicy przynoszący na myśl klimat trylogii Davida Morrella „Bractwo róży… kamienia… nocy i mgły”. Działa na moją wyobraźnię takie coś, dlatego od początku wsiąkłem w film i z przyjemnością obejrzałem go do końca. To film z gatunku „siąść i obejrzeć z przyjemnością”. Może nie dzieje się w nim zbyt wiele, a cała intryga oparta jest na gadaniu o historii, ale to ciekawe gadanie i z przyjemnością się go słucha. Nawet jeśli nie ma w tym gadaniu wielu prawd. To jednak pomijam, bo o przekłamaniach książki gadają wszyscy i wszędzie.

Czy film wart jest wywołanego skandalu? Cóż, nie dziwię się, że ludzie protestują przeciwko zawartej w nim wersji historii chrześcijaństwa i kościoła, tyle tylko, ze rozmiary jaki ten protest osiągnął są monstrualne i to jest bezsensowne w tej sytuacji. To tylko film o którym za pół roku wszyscy zapomną, a takie protesty tylko napędzają kolejnych widzów do kin.

Moja wiara nie ucierpiała w kazdym razie 😉 Nawet jesli wersja historii przedstawiona przez Browna jest właściwa to również nie zmienia to mojego zdania na nic związanego z wiarą, religią i kościołem. A to, że kościól jest be to każdy wie. Wystarczy spojrzeć na biżuterię biskupów biadolących o tym, ze na świecie jest bieda. Moja wiara i kościół to dwie odmienne rzeczy, niekoniecznie związane ze sobą.

Bardzo fajny film przygodowy. 4+(6)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.