Archiwum miesięczne: Luty 2006

DZIEŃ ŚWISTAKA

DZIEŃ ŚWISTAKA

„Pojechałem kiedyś na Wyspy Dziewicze. Poznałem tam dziewczynę. Zjedliśmy homara, piliśmy pińa coladę, a o zachodzie słońca kochaliśmy się jak foki. Miło spędziliśmy ten dzień. Dlaczego tego dnia w kółko nie przeżywam?” Znając moje (nie)szczęście, to w związku z tym, że dzień taki, jak ten z cytatu, dzisiaj mi się nie przytrafił, to całkiem możliwe, że mam spore szanse na ...

Czytaj dalej »

CO SŁYCHAĆ

CO SŁYCHAĆ

Bardzo beznadziejny dzień. Sam nie wiem skąd się przyplątała ta beznadzieja, ale czuję się fatalnie zarówno fizyczni, jak i psychicznie. A jakby tak pierdolnąć to wszystko i wyjechać w Bieszczady… Dzisiaj zrobiłem sobie wolne od pisania magisterki, ale specjalnie w niczym mnie to nie uszczęśliwiło. Grałem w Space Pilota przypominając sobie flippery z dzieciństwa (zadziwiające, ale po dwudziestu latach, ta ...

Czytaj dalej »

AMARE STOUDEMIRE

AMARE STOUDEMIRE

Jeszcze do niedawna byłem Charliem, a teraz jestem Amarem Stoudemirem: http://tinyurl.com/de5tu 40% Speed, 50% Selfishness, 60% Skill, 50% Athleticism Amare Stoudemire is a force of nature. He is not quick, at least not compared to scampering guards like Iverson, but he is the most unstoppable force in basketball since Young Shaq… and he’s even younger than Young Shaq was. One ...

Czytaj dalej »
www.VD.pl