NIEOCENIONY MARK Z

Jak wiadomo, Wisła nie dała rady greckiemu klubowi z Aten i nie awansowała do Ligi Mistrzów. Zewsząd rozległy się płacze, żale i rwania włosów z głowy zawiedzionych i smutnych kibiców. Niektóre panie spojrzały na to krzywo i wypowiedziały się idiotycznymi dla męskiego rodu odpowiedziami w stylu: „to tylko mecz, dzisiaj jest nowy dzień, cóż rozpaczać ble ble”.

Dla wszystkich pań uważających tak samo, parę słów od Marka Z:

Poznajesz zajebistego faceta. Przystojny, elokwentny, z poczuciem humoru. Świetnie się rozumiecie, znacie się co prawda dopiero od dwóch miesięcy, ale Ty już wiesz, że to jest właśnie TEN. Wszystko zmierza we właściwym kierunku, gdy nagle w przeciągu trzech dni Twojego faceta dotykają dwa ciosy: strata pracy i nagła choroba brata. Coś się zaczyna psuć – ma dla Ciebie mniej czasu, jest rozdrażniony, czujesz, że możesz go stracić.

I nagle jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko się odmienia na lepsze! Dostaje nową pracę, jego brat przezwycięża chorobę, znowu ma dla Ciebie czas. Przeprasza Cię za wszystko. Wasza miłość na nowo rozkwita, planujecie swoją przyszłość, ustalacie termin ślubu. Na kilka dni przed ślubem odkrywasz, że jesteś w ciąży. Szczęście przepełnia Twoje serce.

Nadchodzi dzień ślubu. Za 5 minut macie wejść do kościoła. Ulicą obok Was przechodzi jednak jakaś nieznajoma dziewczyna, dla której on traci głowę. Nie rozumiesz jak to jest możliwe, starasz się go odzyskać, walczysz z tą nową, ale przegrywasz… Przy ołtarzu on stoi z inną… A wszystko przez głupie 5 minut…

Mniej więcej tak czuli się po wczorajszym meczu piłkarze Wisły, a my, kibice, jak rodzina oczekująca, że może w tym roku panna młoda w końcu wyjdzie za mąż. Wszak czekamy na to od 9 lat…

No, to tak w skrócie pozwoliłem sobie opisać wczorajszy mecz tym szanownym paniom, które w temacie piłki są no abla i próbują deprecjonować nasze uczucia…

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl