Archiwum miesięczne: Lipiec 2005

TWARZ GODNA UWAGI?

TWARZ GODNA UWAGI?

Nie pamiętam – chwaliłem się tu już kiedyś, że mój pysk jest uwieczniony na okładce pewnej książki? Jeśli nie, to teraz się chwalę. Cruella mnie na niej nie znalazła.

Czytaj dalej »

OGRODZIENIEC 2005 (5)

OGRODZIENIEC 2005 (5)

No nie wiem jak pisać o tym, co się działo potem. Mp3ójki Robsona chyba będą bardziej adekwatne, bo ciężko spamiętać bez takiej pomocy, wszystkiego, z czego się śmialiśmy. Jaro nieopatrznie opowiedział nam o występie Snoop Doggy Doga na Opener Festival i od tej pory kto mógł biegał po Krępie i krzyczał „Say Gyyyniaaa… Say Pooolaaand”. Szczególnie przypało to do gustu ...

Czytaj dalej »

OGRODZIENIEC 2005 (4)

OGRODZIENIEC 2005 (4)

Grupowe ruszyło, kieliszki zaczęły krążyć, a ja nic nie mogłem jak zwykle pić, bo czekało mnie jeszcze sporo jeżdżenia to tu, to tam (w sumie przejechałem przez te dwa dni dwieście kilometrów ). No i cały czas denerwowałem się tym, że nie ma jeszcze amatorów cielęciny. Wiedziałem już, że jeden z owych amatorów, ori0n, będzie dopiero o 17ej. W międzyczasie ...

Czytaj dalej »

OGRODZIENIEC 2005 (3)

OGRODZIENIEC 2005 (3)

W knajpce z przerażeniem stwierdziliśmy, że siedzimy w naście osób przy jednym tylko piwie. Wstyd. Poszedłem żeby sobie coś kupić, a gdy wyszedłem z półlitrową Fantą, wtedy ideał sięgnął bruku. Nie dane mi jej było jednak w spokoju wypić, bo reszta postanowiła, że choć jeszcze czas, to trzeba iść na obiad. Poszliśmy i od tego momentu zaczął się dla mnie ...

Czytaj dalej »

OGRODZIENIEC 2005 (2)

OGRODZIENIEC 2005 (2)

W Zawierciu najpierw zobaczyłem KARO, Robsona i KoniAKa. Poinformowali mnie, że Małżeństwo przyjechało przed chwilą pociągiem o 10:30. Powiedzieli mi też, że Luc słał do mnie smsy z informacją, że będą później, no i z tym, co chcieli zamówić w Knajpie Jurajskiej. Szkopuł w tym, że ja nie mam już komórki od ponad roku. Chwilę potem dojechały Oliki i byliśmy ...

Czytaj dalej »

OGRODZIENIEC 2005 (1)

OGRODZIENIEC 2005 (1)

Wstałem rano. Żadnego podekscytowania, nic. Sam się sobie dziwiłem. Świeciło słońce, gdy wchodziłem do łazienki. Kiedy z niej wychodziłem dziesięć minut później, za oknem zobaczyłem ścianę deszczu. No pięknie. Chwyciłem aparat żeby to sfotografować ku pamięci, ale cyfrówka coś zaczęła marudzić i wychodził tylko czarna plama. Za każdym razem. No pięknie. Co będzie dalej? Wsiadłem do samochodu i ruszyłem przebijając ...

Czytaj dalej »

DZIEŃ 293

DZIEŃ 293

„Łukasz!! ‚Jebał cię pies, jebała cała wieś’?? Co wy tu wyśpiewujecie? Zachowuj się! Tu są ludzie z Ogrodzieńca! Nasi sąsiedzi!” – Cruella

Czytaj dalej »

DZIEŃ 292

DZIEŃ 292

„W ogóle to dziwne problemy sobie wynajdujesz. Jakbym się przejmował, że jakiś koleś będzie dla zabawy napierdalał międzyplanetarkami, to bym chyba zwariował”. – Cuchulain

Czytaj dalej »
www.VD.pl