ODA DO LODA

O Ty, co o Tobie nikt jeszcze nie napisał ody,
Ty, który się składasz głównie z zimnej wody
I rymujesz się sprytnie wraz ze słowem „oda”,
Że aż nie wykorzystać tego w odzie szkoda!

Więc piszę w tej odzie o lodzie,
O lodach na patyku co je ludzie jedzą codzień
O tych w rożku i tych w kubeczku,
Co, gdy gorąco, to robią przyjemnie w dzióbeczku.

Nie napisał Mickiewicz, Słowacki ni Tetmajer
Ani jednej o lodzie ody – każdy z nich to frajer!
Lukę więc wypełniam, co rosła przez stulecia –
Teraz będzie o lodzie oda, a pozna ją siecia.

Wiem, wiem „sieć” powinno być napisane,
Ale by się nie rymowało i byłoby przesrane.
Zaraz by krzyczeć zaczęła widownia moja młoda,
Że oda jest do dupy, a wcale nie do loda.

A dla tych co kosmate mieli myśli
I w nadziei na sensację sobie tutaj przyśli
Gram w tej chwili palcami na nosie
I mówię: „każde z was to prosie!”

Wracając do tematu loda:
O Ty, co wraz z Tobą ochłoda
Przychodzi, gdy dni są parne
I nie dajesz nam uschnąć na marne

Żyj nam lat i sto.
Oda się tu kończy bo
Tak.
A jak!

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.