[„ETERNAL”]

Wyst. Conrad Pla, Caroline Neron, Victoria Sanchez, John Dunhill, Johanna Nutter
Reż. Wilhelm Liebenberg, Federico Sanchez
Scen: Wilhelm Liebenberg, Federico Sanchez
Zdj. Jamie Thompson
Muz. Mysterious Art
Ocena: 2+(6)

Małżeństwo detektywa Raymonda Pope’a jest tworem bardzo zabawnym. On, wielbiciel ostrych doznań w dziedzinie erotyki, zdradza swoją żonę z żoną swojego partnera, a ona zdradza go z poznaną na internetowym chacie kobietą. Trochę jednak przyzwoitości w panu policjancie zostaje, albowiem, gdy jego żona znika w niewyjaśnionych okolicznościach, on zaczyna się przejmować i rozpoczyna swoje śledztwo w tej sprawie. Chwila grzebania w pamiętniku swojej żony doprowadza go do pierwszego tropu. Wsiada w samochód i odwiedza niejaką Erszebet mieszkającą w pokaźnej wielkości pałacyku. Erszebet, owszem, przyznaje, że żona policjanta była u niej, ale co się potem z nią działo, to ona nie wie lecz ma nadzieję, że nic poważnego się nie stało. Detektyw odjeżdża, a Erszebet woła do siebie swoją służącą i zaczyna się na nią drzeć. Służąca słusznie robi wystraszoną minę w końcu ze zdenerwowaną wampirzycą nie ma co zadzierać.

„Eternal” to kanadyjski film, który rozpoczyna się od dość sprytnej sztuczki. To znaczy wydaje mi się, że to sprytna sztuczka, bo sprawdzić gdzie tego nie mam będąc odciętym od sieci. Jakby nie było, pierwszą informacją jaka do nas dociera jest wiadomość o tym, że film ten oparty jest na prawdziwych wydarzeniach. Ulala, prawdziwa historia o wampirach? No ciekawe! Hehe. Oddać scenarzystom jednak trzeba, że wcześniej nie spotkałem się chyba nigdzie z takim zabiegiem. Oczywiście jeśli ta cała historia o wampirzycy (mówię o wydarzeniach dziejących się obecnie, a nie w przeszłości) jest prawdziwa, to z jednej strony zwracam honor, a z drugiej muszę ze smutkiem stwierdzić, że żadna sztuczka w przypadku tego filmu nie miała miejsca.

Od razu mówię, że nie polecam oglądania tego filmu, bo to w gruncie rzeczy strata czasu. Filmowcy zdają się nie zwracać uwagi na to, że mroczny klimat i powolne zdjęcia mgły, w sytuacji, gdy nie poparte interesującą fabułą, są po prostu nużące. Im się pewnie wydaje, że widzowie będą się podniecać tajemniczym klimatem jaki udało się stworzyć, a tymczasem widzowie ziewają, gdy kamera porusza się pięć minut filmując cień na schodach, a potem widać, że panna, która lubi ostry seks nawet kawałka piersi nie pokaże. Powstało już milion podobnie smętnych filmów i doprawdy nie widzę powodu do powstawania kolejnych.

Jedyne co przynosi ze sobą „Eternal” to fakt, że można się parę razy szczerze pośmiać. Po pierwsze nigdy wcześniej nie widziałem w filmie tak niesympatycznego głównego bohatera. I nie mówię tu o jego wyczynach (bo świat kina zna róznych niemiłych sadystów przecież) tylko o samym wyglądzie. No powiedzcie sami czy pan Conrad Pla wygląda jak gwiazdor? Drugi plan w telenoweli moim zdaniem, to maks na co powinien liczyć. Po znajomości widać dostał tę rolę. Nie rozumiem jakim cudem wszystkie panny w tym filmie lecą na tego szczurka. Drugie co mi się nie podoba, to już wcześniej wspomniany brak golizny. Trochę jest, ale zdecydowanie za mało jak na historię o bohaterach lubiących seks w przeróżnych wydaniach. Odrobina nagiego ciała ożywiłaby ten smętny, jak przystanek autobusowy w środku Puszczy Kampinoskiej (był tam taki jeden), film. Krwi też za dużo nie ma, no i w efekcie zostajemy z samą nudą wiejącą z ekranu. No, a jedyne co rekompensuje tę nudę, to właściciel weneckiej księgarni, który oczywiście okazuje się ekspertem z tej dziedziny co potrzeba. Mocna scena! No, ale by filmu nie było, gdyby ktoś wcześniej wpisał w Google’a „Erszebet”. Jednym słowem mizeria, której od razu się należało spodziewać biorąc pod uwagę zupełnie nieznane osoby w obsadzie (co dodatkowo czyni dziwnym fakt, że mało kto się tu rozbiera).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.