Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

„ŻONY ZE STEPFORD” [„THE STEPFORD WIVES”]

Wyst. Nicole Kidman, Matthew Broderick, Bette Midler, Christopher Walken, Glenn Close, Jon Lovitz, Roger Bart
Reż. Frank Oz
Scen. Paul Rudnick; na podstawie powieści Iry Levina
Zdj. Rob Hahn
Muz. David Arnold, Randall Foster
Ocena: 2(6) [+1 punkt za muzykę i za fajnego, elektronicznego pieska; znaczy nie 2+1, tylko 1+1=2 :)]

Joanna Eberhart (Kidman) osiąga szczyty popularności pracując w pewnej sieci telewizyjnej. Programy przez nią wymyślone biją rekordy popularności. Każda jednak passa kiedyś się kończy. Jeden z uczestników programu Joanny wpada w szał i zabija kilka osób, a Joanna zostaje wyrzucona z pracy, co przypłaca załamaniem nerwowym. Mąż Joanny (Broderick) decyduje się, że najlepiej zrobi jej zmiana klimatu. Pakuje rodzinę do samochodu i przeprowadzają się do domu z marzeń w sielskim miasteczku zwanym Stepford. Wkrótce okaże się, że nie wszystko złoto co się świeci, a miłe złego początki.

No i kolejna ekranizacja, tym razem powieści Iry Levina, a przy okazji remake filmu z 1975 roku. Od razu piszę, że ostrzegam przed zainwestowaniem swojego czasu w obejrzenie nowej wersji „Żon…”. I niech nikogo nie zwiedzie obsada, w której sporo znanych nazwisk, łącznie z moim ulubionym komikiem Jonem Lovitzem. Film mniej więcej jest żałosny i słusznie zajmuje czołowe miejsca w zestawieniach najgorszych filmów 2004 roku. Z pewnością jest gorszy od osławionej „Catwoman” hehe. No, ale warto to docenić, bo to też wyczyn jest.

Intencje twórców były dobre i tak sobie myślę, że w założeniach i rozmowach przed jego nakręceniem wszystko wydawało się dobre i słuszne, a przyszły film rysował się jako zabawne i ironiczne spojrzenie na nasze czasy. Tyle tylko, że po nakręceniu się okazało, że spóźniono się z jego realizacją o dobrych kilka lat. Na chwilę obecną to tylko smutek człowieka ogarnia, że znani aktorzy wplątali się w taką żałość i idiotów z siebie na ekranie robią. Może byłoby lepiej gdyby się zdecydowano ten film zrobić na maksa poważnie, bądź na maksa niepoważnie. A tak, choć niepoważny, to próbując nauczyć widza czegoś mądrego i przynieść ze sobą jakieś konkretne przesłanie, po prostu mija się z celem.

Żal serce ściska, że zmarnowano tak dobrą muzykę na tak kiepski film, który jest oglądalny tylko dzięki muzyce właśnie, no i co by nie gadać, to przyjemność jest zawiesić oko na Nicole Kidman, której wyjątkowo do twarzy w krótkich, czarnych włosach, czego nie można powiedzieć o jej fryzurze w wersji długa blond.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.