ZDARZYŁO SIĘ W KINIE

No i wybrałem się kiedyś, dawno temu, do kina na „Air Force One” i tak sobie siedzę, oglądam, trochę się nudzę, a tymczasem Harrison Ford gania po samolocie i rozwala terrorystów. No i w tym swoim ganianiu dotarł do pomieszczenia w którym znajdował się jakiś tam kontroler odpowiadający za paliwo w samolocie. Wystarczyło żeby Harrie przeciął jeden drucik i paliwo zaczęłoby się wydostawać ze zbiorników, co było efektem pożądanym, gdyż Harrie miał zamiar zmusić samolot do lądowania. Zadzwonił więc aby się dowiedzieć, który kabelek musi przeciąć, ale rozmowa została rozłączona i nie do końca dowiedział tego, czego chciał się dowiedzieć. No, ale postanowił ryzykować.

W kinie cisza jak makiem zasiał, wszyscy w napięciu czekają co się wydarzy, Harrie cały w nerwach i spocony patrzy na różnokolorowe kabelki zastanawiając się, który przeciąć i denerwując się czy czasem zaraz nie wparzy do tego pomieszczenia jakiś terrorysta, aż w końcu decyduje się na przecięcie jednego z kabelków, przystawia do niego nożyczki…

I w tym momencie mój zegarek wypikał równą godzinę, a Harrie… odwrócił się niespokojnie słysząc, że może ktoś się zbliża. Zgrało się idealnie. I w ten sposób nigdy nie zapomnę tego kinowego seansu, filmu, który pewnie szybko bym zapomniał.

A Wam zdarzyło się kiedyś coś ciekawego w kinie?

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.