Z PAMIĘTNIKA ODŁĄCZONEGO OD SIECI – DZIEŃ 40

17 marzec 2005, czwartek

No i stało się. Czterdziestego dnia internetowego postu, pokryty śniegiem i lodem dach w końcu pozbył się tego uciążliwego towarzysza, a wiadomy kabel ukazał się w końcu moim oczom, już tylko przy końcu przytrzymywany przez resztkę śniegu. Nie oznacza to co prawda, że internetowy post się skończył, ale wszystko wskazuje na to, że wkrótce się naprawdę skończy. Może jutro, a może pojutrze. Cierpliwym trzeba być więc jestem cierpliwy i nie marudzę. Czekałem czterdzieści dni, to jeszcze kilka poczekam i nic mi się nie stanie.

Plecy mnie bolą od siedzenia przy kompie. Czasem mam wrażenie, że są już tak poskręcane, że nie przypominają normalnych pleców, tylko znak zapytania. Pewnie wszystko jest w porządku, ale jak ja sobie coś wmówię to potem myślę o tym cały czas i w myślach przekonuję się co do słuszności założonych spostrzeżeń. I właśnie w ten sposób nakręca się spirala strachu o skrzywione plecy. Nikt mnie nie będzie chciał, gdy będę podobny do Quasimodo. Ech wiercę się na tym Bogu ducha winnym krześle i sprawdzam każdą możliwą pozycję siedzenia i żadna z nich nie jest dobra. O rany jaki ja jestem dziwny! „Nie garb się jest pajączek” brzmi w mojej głowie.

Tak jak do tej pory zamarzałem w pokoju, który ciężko ogrzać, tak teraz jest mi cholernie gorąco. Na dworze już ponad dziesięć stopni Celcjusza, ale w piecu wciąż trzeba palić, bo jednak w domu chłodno. No i w sumie upał tu u mnie jak jasna cholera i nic się nie da z tym zrobić. Sam nie wiem co wolę z dwojga złego. Niestety nie jest najlepsze do mieszkania to moje piętro. Pomijając, że wszystko na dole słychać, to jeszcze nie sposób utrzymywać w nim odpowiedniej temperatury. Zimą jest zimno, a latem gorąco. Cruella powtarza, że to jest dom jednorodzinny, dając mi subtelnie do zrozumienia żebym sobie szukał panny z własnym domem, ale ja mam te sugestie w głębokim poważaniu. Powtarzam Jej tylko żeby się nie martwiła, bo z tego co widzę, to raczej zostanę sam na resztę życia, więc status domu jednorodzinnego mój dom utrzyma.

Zaschło mi w nosie z tego upału!

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.