„THE LEGEND OF ZORRO”

„The Legend of Zorro”. Napisy. Idealne potwierdzenie mojej tezy z pierwszej notki z trailerowej serii. I nawet dzisiaj w polsatowskim „hicie tygodnia” będzie poprzedzająca „The Legend…” „Maska Zorro”. Po raz siedemdziesiąty czwarty gdzieś tak buuue. A pomyśleć, że po trailerze „Maski…” i po wizycie w kinie – byłem zachwycony całością. A teraz nawet pół godziny nie mogę zmęczyć. ot, efekt uboczny jarania się trailerami.

No, ale póki co trailer znów mnie zachęcił i z grubsza jestem pewien, że całość mi się spodoba. Właściwie to nie ma o czym pisać, bo nie mam żadnych wątpliwości :) Lubię takie kino i choć _niektórzy_ twierdzą, że trailer jest sztampowy i się im nie podobał, to ja się z tym nie zgadzam właśnie dlatego, że lubię takie pierdoły i już. Poza tym wszystkie trailery są sztampowe jeśli już.

I w niczym nie przeszkadza mi fakt, że cała fabuła po trailerze do „The Legend…” jest właściwie wiadoma. Tosiek i Zetka żyją sobie razem wychowując syna. Tosiek walczy ze złem i nie ma czasu na domowe pielesze. Zetka i synek są źli na Tośka więc Tosiek rezygnuje z posady samotnego mściciela, szczególnie, że tak naprawdę to jakość rzezimieszków spada i nie trzeba Tośka żeby ich łapać. Tak się jednak okazuje, że w tym samym momencie pojawia się nowy groźny bandzior (kto wie, może syn Stuarta Wilsona zabitego w pierwszej części), który trzęsie okolicą. No, a że ma prawdopodobnie dawne zatargi z Tośkiem, to wysadza w powietrze jego dom akurat gdy Tośka nie ma w środku. Tosiek wraca i wpada w rozpacz – żona i syn na pewno zginęli w wybuchu! Wkłada maskę, wsiada na konia i wraca do starego zawodu. No, a potem się okazuje, że badgaje przed wysadzeniem domu Tośka w powietrze zabrali ze sobą Zetkę z synkiem. Tosiek ich uwalnia, Zetka przeprasza, że kręciła nosem na hobby męża, a na koniec dodaje: „Skopmy parę tyłków”. No i wespół zespół rozwalają wszystko co się da. Możliwe też, że wpadają w pułapkę z której ratuje ich syn, a dumny ojciec wyciąga z kieszeni minimaskę Zorro i mówi: „Synu, czekałem z tym aż staniesz się mężczyzną. Od dziś to należy do ciebie”. Happy end.

CDN

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.