Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

DZIENNIK BRYDZI NOWAK (5)

[autor: Addy]

2 czerwca, sobota
62,5 kilo, papierosów 49, jednostek alkoholu 18, 6780 kalorii

NIE! TO NIEMOŻLIWE!!! 62,5 kilo! Z miejsca ruszyłam pobiegać. Było wcześnie, więc park był pełen takich jak ja. No, może bieganie szło im trochę lepiej. Ale i ja zrobiłam od wczoraj postępy – złapałam rytm i bez zadyszki przebiegłam chyba ze 300 metrów! Gdy zrobiłam sobie przerwę, wpadła na mnie Iza z mojego biura. Zdziwiła się, że tak sobie beztrosko biegam, podczas gdy w firmie szykuje się redukcja etatów. Podobno tych, których będą zwalniać w pierwszej kolejności wysłano na kilkudniowy urlop. Pokiwałam ze zrozumieniem głową, w końcu dzisiaj niełatwo o dobrą pracę. Pożegnałyśmy się i każda z nas pobiegła w swoją stronę.

MATKO BOSKA! Przecież ja jestem na kilkudniowym urlopie!!!

Straciłam zapał do biegania i wpadłam w panikę. Nie wiedziałam co robić. Ruszyłam bezwiednie przed siebie i gdy wróciła mi świadomość czasu i miejsca, okazało się, że jestem przed supermarketem. Podły nastrój mnie nie opuszczał, więc kupiłam coś, co powinno temu zaradzić – cztery litry lodów czekoladowych! Gdy stałam w kolejce i znów użalałam się nad losem biednych kasjerek, zaczepił mnie jakiś facet. Pzedstawił się jako Paweł. W sumie nie był zły, nawet od biedy mogłam go uznać za przystojnego. Zdziwił się, po co mi tyle lodów. Wymyśliłam naprędce bajeczkę, że urządzam wieczorek panieński i to dla koleżanek, bo ja przecież nie dałabym rady tego wszystkiego zjeść. Chyba uwierzył. W kolejce rozmawiało nam się całkiem przyjemnie, a na koniec wyciągnął ode mnie numer telefonu. Ale pewnie i tak nie zadzwoni. Po powrocie do domu wyciągnęłam opakowanie lodów, paczkę Mocnych i butelkę Zawiszy. Zdrowy tryb życia umarł śmiercią naturalną.

Wiezcrem zdzonnil Pawee. wybłkotalam cos dotlefonu, potknłam się o pudełk opoldach i wyrżnłam o pdłogę. Wicej nie pmiętam……..

[autor: Addy]

3 czerwca, niedziela
59 kilo, papierosów 15, jednostek alkoholu 8, 3600 kalorii

Od rana strasznie bolała mnie głowa. Musiałam się wczoraj uderzyć, gdy odkładałam słuchawkę telefonu. Zajrzałam do lodówki w poszukiwaniu czegoś zimnego, co nadawałoby się na kompres. Moją uwagę przykuła schłodzona butelka wódki. Zażyłam. Pomogła.

Sukces! 59 kilo! Mój organizm z ulgą przyjął powrót do zwykłego trybu życia. Najwyraźniej jogging, kiełki i sałata nie służą mi tak dobrze, jak paczka Mocnych. Znalazłam na biurku kartkę, na której zanotowana była godzina i nazwa miłej kafejki, a obok imię Paweł. Hmmmm… Chyba mam randkę?

Tym razem wszystko poszło mi gładko. Wiadomo – moja szczęsliwa szminka się odnalazła! Chwilkę czasu musiałam tylko poświecić na zamaskowanie makijażem cieni pod oczami. Odpowiednio gruba warstwa pudru zrobiła swoje. Mam nadzieję, że nie odpadnie.

Spędziłam cudowne popołudnie z Pawłem. Tak własnie wyobrażałam sobie mężczyznę idealnego! Wracałam niczym na skrzydłach podśpiewując sobie pod nosem. Nie spodobało się to jakiemuś staruszkowi, z którym jechałam windą. Mi też się nie podobało, ale nic nie poradzę na to, że nie mam słuchu muzycznego.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.