Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

A CONAN GDZIE?

Wyczytałem na Onecie, że ogłoszono listę najlepszych soundtracków w historii kina. Jak zwykle przy takich zestawieniach ciężko znaleźć osobę, która się z wynikami w pełni zgodzi, bo takie już uroki takich zestawień, tak więc w przypadku tego, ja pozwolę się sobie nie zgodzić, a co więcej zakrzyknąć gromkim głosem: „A gdzie „Conan Barbarzyńca” Poledourisa, he?” Normalnie bym nic nie krzyczał tylko olał słuchaczy brytyjskiego Classic FM, którzy wybierali najlepsze soundtracki (dziw bierze, że nie wybrali „I Wanna Hold Your Hand” Zemeckisa, ale pewnie nie mogli, bo głosowano na muzykę ilustracyjną, a nie soundtracki złożone z piosenek), ale mnie wpienia, że muzyka Poledourisa co rusz jest pomijana, tak jakby w ogóle nie istniała, a przecież moim zdaniem to jest właśnie najlepszy soundtrack wszechczasów! A już pierwsza dziesiątka to powinna być murowana. Na Onecie również parę oburzonych osób się odezwało, ale oni też zasłoną milczenia spowili biednego Conana. No, ale z drugiej strony co komentatorzy Onetu w ogóle wiedzą. Tak czy siak nie słuchajcie jakichś brytolskich zestawień tylko mnie! :)

Pierwsze miejsce wg owych słuchaczy zajął soundtrack do filmowej trylogii „Władca pierścieni” autorstwa Howarda Shore’a. Śmiech na sali. Muza fajna, ale pierwsze miejsce? Ktoś ma chyba watę w uszach. Ja wiem, że należy docenić Shore’a, bo w końcu po tylu latach mu wyszła jakaś muzyka konkretna (do tej pory chyba tylko do „Milczenia owiec” udało mu się napisać parę nut, które bezbłędnie są rozpoznawalne gdzie by je nie usłyszeć), ale bez przesady drodzy słuchacze Classic FM. Drugie miejsce zajął John Williams i jego „Gwiezdne wojny”. Pełna zgoda, ale tak sobie myślę, że dla tego soundtracku to powinna być osobna kategoria, bo to za perfekcyjna muzyka (perfekcyjna w stosunku do tego konkretnego filmu). Chyba każda nuta pasuje do tego co się dzieje na ekranie. Nie mogę się wysłowić, wrrrr… :) Trzecie miejsce to stary poczciwy Hans Zimmer i jego „Gladiator”. Też zgoda, choć do Conana to nie ma się co równać – uparty jestem, wiem. No, a dalej „Lista Schindlera” (zgoda) i „Pożegnanie z Afryką” Johna Barry’ego (nie znam soundtracku więc się nie wypowiem). W pierwszej dziesiątce jest też inny soundtrack Barry’ego, ten z „Tańczącego z wilkami” i prawdę mówiąc ciężko mi sobie wyobrazić, że Barry mógł napisać coś lepszego od niego. Jak dla mnie pierwsza dwójka to właśnie „Conan Barbarzyńca”, a za nim „Tańczący z wilkami”.

Tak Moi Drodzy wygląda notka napisana na siłę :) Może być?

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.