Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

Z PAMIĘTNIKA ODŁĄCZONEGO OD SIECI – DNI 37 I 38

14 marzec 2005, poniedziałek

No i rzeczywiście przyszła odwilż. Od samego rana świeciło mi słońce w okno więc spać się nie dało, a temperatura rosła tak, że około południa było już parę stopni powyżej zera, a śnieg zaczął coraz szybciej topnieć. Oczywiście wszędzie z wyjątkiem wiadomej części dachu, która przez większą część dnia jest w cieniu (bo po stronie zachodniej), a gdy w końcu słońce przechodzi na jej stronę, to jest za nisko żeby ją ogrzać. Tak więc jestem dumnym posiadaczem największej pokrywy śniegu leżącej na dachu. Śmieszne hihi.

I oczywiście wcięło cały akapit, w którym napisałem, że przegapiłem wczoraj pewną sprawę, a mianowicie fakt, że gdybym wciąż był z Bubą, to mielibyśmy wczoraj drugą rocznicę. A potem smęciłem na temat rocznicy pierwszej. No, ale drugi raz mi się nie chce. Idę oglądać „M jak miłość”.

15 marzec 2005, wtorek

Very lousy day. Nie znajduję dziś w sobie ani krzty z entuzjazmu, który opanował mnie w ostatnich dniach. Od samego przebudzenia wiedziałem, że to będzie marny dzień, bo z niewiadomego powodu spać nie mogłem i obudziłem się o wiele za wcześnie niż powinienem. No, a potem byłem (cały czas jestem) w jakimś takim maraźmie do dupy nie podobnym i nic mi się nie chciało (nie chce) robić. Na dodatek jeszcze mnie jakaś taka samotność opanowała straszna i źle mi dziś samemu w pustym domu. „Spotkaj się z kimś to ci przejdzie” powiecie zapewne. Też tak myślę, że to byłby dobry pomysł, ale:

Zadzwoniłem do Dropsika:
– Cześć. Masz dzisiaj trochę czasu?
– Nie da rady. Gośka dzisiaj nie ma zajęć i będziemy coś razem gotować.
No takie hobby mają. Niestety nie wiem czy talent do kuchni też, bo nie dane mi było próbować żadnej z ich potraw. Rozłączyłem się i zadzwoniłem do Michała:
– Cześć. Masz dzisiaj może trochę czasu? Zajrzałbym jakby co.
– Oj nie, nie dam rady dzisiaj. Może w tym tygodniu, ale jeszcze nie wiem kiedy.
Rozłączyłem się i zadzwoniłem do Muńka:
– Cześć. Masz dzisiaj trochę czasu.
– Dziś i jutro nie za bardzo. Wracam późno z roboty, kontrolę mamy.
– OK. To nie daj się tam złapać na żadnych machlojach. Nara.
No i tyle. Więcej w promieniu dziesięciu kilometrów nie mam do kogo zadzwonić.

Nastukałem już ze sto tych notek przez moją nieobecność w sieci. Licząc z pięć notek dziennie, to po powrocie do sieci (teoretycznym :) ) przez dwadzieścia dni nic nie będę musiał pisać. Z jednej strony to fajnie, a z drugiej niekoniecznie. Nie wiem jeszcze tylko dlaczego.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.